Dziś wam napiszę coś ważnego.
Przed maturą zaczęły się ze mną dziać różne rzeczy. Bóle różne, problemy z oddychaniem, sercem, zaburzenia czucia i wzroku.
Lekarze oczywiście zgodnie orzekali - stres.
I tak od lat ciągną się za mną te dolegliwości, mniej lub bardziej nasilone, i wszyscy wokół mówią - nerwica, hipochondria, stres.
Aż tu spadła na mnie diagnoza.
Borelioza. A dokładnie neuroborelioza, wieloletnie zakażenie.
I wcale mi nie ulżyło. Bo mogła ją Tosia ode mnie przez łożysko dostać w prezencie. Bo czekają mnie długie miesiące ciężkiej antybiotykoterapii. I nie ma pewności, czy da się to wyleczyć czy tylko zaleczyć.
Na jesień zacznę kurację, mam wakacje na odstawienie małej, bo leki które będę brać a przede wszystkim ich dawki wykluczają karmienie.
Ale staram się wierzyć, że zwalczę to gówno. Muszę. Nie chcę być kaleką.
A dla was garść faktów:
-kleszcz może zakazić w ciągu minuty od ugryzienia, jeśli ma zarazki w śliniankach, mitem jest że po 24h dopiero zaraża.
-rumień występuje tylko u 40% szczęśliwców którzy zachorują na boreliozę. reszta (w tym ja) zachorowała nie mając o tym bladego pojęcia.
-nie warto leczyć się u zwykłego zakaźnika, trzeba szukać lekarzy leczących metodą ILADS.
-borelioza jest lekceważona, niedodiagnozowana, mylona z nerwicą lub stwardnieniem rozsianym.
-razem z boreliozą kleszcz może sprzedać człowiekowi setkę różnych zakażeń, w tym mykoplazmę, chlamydię (!), babesję, bartonellę, yersinię, itd
-boreliozą zakażają również tzw muchy końskie i być może meszki.
Myślę, że z czasem ten blog poza opisywaniem rozwoju Tosi, stanie się też pamiętnikiem walki z tą cholerą, jaką jest borelioza. A może założę nowy... Zobaczymy.
Życzcie mi dużo siły i dużo szczęścia, bym była jedną z tych nielicznych, którym się udało zwalczyć wieloletnie zakażenie boreliozą...





Lepiej późno niż później...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że pozbędziesz się cholerstwa. Niestety jest plaga kleszczy, codziennie znajduję jakieś wędrujące na moim psie :( Trzeba bardzo uważać...
Wierzę, że Tosia jednak się nie zaraziła.
Życzę dużo sił i zdrowia oczywiście :)
Trzymam kciuki. Zycze zdrowia. Mam nadzieje ze Tosiulka zdrowa!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za szybkie ozdrowienie!
OdpowiedzUsuńNiestety znam przypadek bardzo ciężkich powikłań po boreliozie - choroba wykryta wiele wiele lat po kontakcie z kleszczem, więc mocno zaawansowana. Bardzo Ci współczuję i trzymam mocno kciuki za szybkie wyzdrowienie. I oby Tosię ominęło.
OdpowiedzUsuńPs. Tak z ciekawości, z mlekiem kobiecym to się nie przenosi?
Bardzo Ci wspolczuje i przykro mi, bo pamietam jak wiele razy pisalas np o tym, jakie masz problemy z bolami kregoslupa, czy stawow i nawet nie wiesz dlaczego...Oby sie udalo cholerstwo wyleczyc, no i zeby Tosia byla zdrowa!
OdpowiedzUsuńWażne, że już wiadomo co to, przynajmniej zaczniesz zwalczać - powodzenia! Mam nadzieję, że Tosia zdrowa i nie załapała. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńcholera jednak??? :-((( trzymam za Was kciuki Laurelith czarownico moja :-* najważniejsze, że wiesz już co się dzieje! :-*
OdpowiedzUsuńWyróżnienie dla Was oraz zdrówka zycze!!!
OdpowiedzUsuńhttp://mjakmarcinek.blogspot.com/2013/07/wyroznienie.html#more
Niedobrze... ale ważne, że wiadomo co to i są jakieś narzędzia do walki. Będę trzymać kciuki!!!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i ślę dużo uśmiechu!
OdpowiedzUsuńSwoją drogą takie negatywne informacje od razu sprawiają, że (mimo, że powinnam) boję się iść do jakiegokolwiek lekarza! Tzn. boję się, że jak pójdę, to stwierdzą, że jestem zdrowa, a po latach coś wyjdzie...
Ale Tobie będę kibicować, byś pokonała tą cholerę!
I dziękuję za kilka faktów. Zawsze coś nowego :)
fuck ! co za lekarze, dobrze że w końcu udało się poprawnie zdiagnozować i teraz będzie już tylko lepiej. trzymam kciuki
OdpowiedzUsuńO kurcze :( Moja babcia ma boreliozę :( Zdrowia i siły!
OdpowiedzUsuńAgata, dopiero teraz doczytałam wpis.
OdpowiedzUsuńJak zaczęłam czytać posta, pomyślałam - znów piszesz jakby o mnie.. u mnie to samo przed maturą zaczęło się dziać.. oczywiście nerwica lękowa. Ostatnio trafiłam do chirurga naczyniowego z powodu nasilającego się w ciąży obrzęku limfatycznego stopy i on powiedział, że muszę mieć zrobioną pełną diagnostykę (dopiero po porodzie, bo niektóre badania nie mogą być wykonywane w ciąży), a jednym z badań jest to na boreliozę (mnie nigdy kleszcz nie ukąsił, ale lekarz zaznaczył, że nawet meszka może być źródłem zakażenia...) hm... życzę Ci wielu sił w walce z chorobą. mnie też czeka długotrwałe leczenie, jak tylko urodzę.
dziwi mnie tylko troche fakt ze piszesz o tym jak o jakims strasznym wyroku, dla przykladu moja matka miala borelioze a ja sama przeszłam erlichiozę.. mam wrażenie że informacje o chorobach zbierasz tylko z neta, można chorować i normalnie żyć nie przesadzaj, mało tego-pomysl sobie że to TYLKO borelioza... eh
OdpowiedzUsuńPierwszy post jaki przeczytałam, i to na pewno druzgocąca wiadomość, ale jak ktoś napisał już 'lepiej późno niż później', trzymam kciuki za walkę z cholerstwem i za zdrową córeczkę! pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńpowodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia!
OdpowiedzUsuńWitam, ja również choruję na boleriozę, lecz od niedawna. Dodaję do obserwowanych ; ))
OdpowiedzUsuń