Kiedyś nie do pomyślenia było zasypianie bez piersi i spanie z jedną tylko pobudką na swoim 'kawałku podłogi'. Odkąd ją odkładamy do spania na jej materac, śpi lepiej. W ogóle śpi ostatnio głębiej, bo i na drzemkę w dzień mogę ją odłożyć i mam co najmniej godzinę dla siebie lub na domowe sprawy.
Dla przykładu dzisiejsze zasypianie nocne: dwa razy uciekła z łóżka przy czytaniu bajki, poleciała pod drzwi pokoju dziennego, chwilę protestowała jak ją zaprowadziłam z powrotem do łóżka, ale pokazałam, że na dworze już ciemno, powiedziałam, że teraz jest czas na spanie i poszła. Przytuliłam, mąż czytał bajki (na tapecie obecnie 'Miś Uszatek' Janczarskiego, cudowne wydanie z oryginalnymi rycinami), ja cichutko nuciłam, Tosia odpłynęła w 5 minut, oczywiście z ręką w moim dekolcie, ale nie z piersią w buzi. :)
Komunikuje się. Coraz sprawniej. Mówi mało, ale potrafi wszystko jasno pokazać, odpowiada na pytania 'tak/nie', jak chce gdzieś iść, to bierze mnie za rękę i prowadzi tam. Na przykład, jak chce na spacer iść to prowadzi mnie pod drzwi wyjściowe. Albo idzie tam i stoi i marudzi :P. Pokazuje palcem, jak chce coś dostać lub gdzieś pójść a jest na rękach.
Dziś na spacerze (godzina 13.00, pełne słońce, jakieś milion stopni upału, ale musiałam iść bo stała pod drzwiami i mędziła strasznie) po 45 minutach prażenia się na placu zabaw bez kawałka cienia, Tosia przyszła do mnie, pokazała, że chce na ręce, pokazała, że chce wyjść z placu zabaw, na moje pytanie czy chce iść do domu, przytaknęła, na pytanie czy będzie drzemać, przytaknęła, na pytanie czy chce żebym zaśpiewała coś, przytaknęła (szłyśmy śpiewając 'Kolorowe kredki', które w wykonaniu Tosi brzmią mniej więcej ' da da da da da da' :P). Przyszłyśmy do domu, mała upomniała się o pierś (wszak matka obiecała, że do drzemek będzie) i zasnęła szybko.
Owce wg Tosi ryczą jak lew Alex z Madagaskaru a krowy muczą cokolwiek cienko, zupełnie jak miauczące koty ;) No i króluje hefalump (zainteresowanych odsyłam do bajki 'Kubuś Puchatek i Hefalumpy', dźwięk bardzo podobny do tego, który wydawał z siebie Lumpek zanim nauczył się trąbić :)), którego próbuję nagrać ale mała jak widzi aparat to przestaje :P
Jak chce bułkę, przychodzi do kuchni i stuka w piekarnik.
A dziś odkryła, że siusia :) Latała na goło bo jej się ciut pupa odparzyła i na balkonie ukucnęła i cała zdziwiona patrzyła i pokazywała, że siusia. Czyżby kolejny krok w procesie prowadzącym do odpieluchowania?
Widzicie, jakie to już samodzielne dziecko? I zaczyna coraz śmielej eksplorować granice, także moje ;) Ucieka na spacerach, wyłazi na jezdnię, wspina się gdzie może, wszystkiego musi spróbować.
rozumiem modę na unisex, ale co ja mogę, że lubię Tosię ubrać w róże i falbanki :)





Pięknie się rozwija! U nas podobny etap-nie/tak i to wspinanie wszędzie:) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńGratulujemy pięknej i mądrej córki. Przesadą jest ubieranie dzieci tylko w róż i cekiny ale i wyrzucenie wszystkich różowych sukienek byłoby dziwne. Najważniejszy złoty środek. Tosi ślicznie w powyższej sukience
OdpowiedzUsuńNo umiejętności coraz lepsze :) A odcycowania gratuluję, ślicznie sobie Tosia radzi.
OdpowiedzUsuńDziewczynka musi być na różowo,olac głupią modę.
OdpowiedzUsuńUbieraj tak, jak lubisz i nie oglądaj się na nikogo! Faktycznie bardzo samodzielna Twoja dziewczynka!
OdpowiedzUsuńdzieci rosna tak szybko...jak juz beda nastolatkami,to z lezka w oku bedziemy wspominac te czasy,gdy byly male :)
OdpowiedzUsuń