Tosia w poniedziałek, a my dziś zaliczyliśmy wizytę u stomatologa.
Maluda w drodze do lekarza zasnęła, więc pani dentystka obejrzała Tosi buzię na śpiocha, obyło się bez łez, stresu itd. Jakiś czas temu wydawało mi się, że widzę białą plamkę na jednej z dwójek no i się okazało, że dobrze widziałam, jest mała demineralizacja, trzeba pilnować no i myć, myć, myć... A tak to ok.
Natomiast mnie dziś spotkało nieoczekiwane rwanie górnej prawej ósemki. I powiem wam, luzik.
Najpierw tona znieczulenia, rwanie bezbolesne 3 minuty i już. Po 3 godzinach zeszło znieczulenie i ciut zaczął mnie brak zęba boleć ;) Nie spuchłam (a po resekcji korzenia spuchłam od razu), po nurofenie nic nie boli. Bałam się bardzo a wyszło jak zawsze ;)
I muszę powiedzieć. że Tosia jest tak odważna, że masakra. Byliśmy dziś na pobraniu krwi - morfologia i panel alergiczny. Tosia była bardzo spokojna, zaciekawiona, co to jej robią. Przy wkłuwaniu w żyłkę się naprężyła i jęknęła, ale nie płakała. Trzymałam ją na kolanach, wszystko trwało minutę, no rewelacja!





Karmelek zawsze bardzo płacze...
OdpowiedzUsuń