Pół godziny. Bez płaczu. Bez piersi. Czytanie bajki, kołysanka, i w 5 minut mała odpłynęła.
To chyba znaczy, że to był dobry moment. Że mała jest gotowa na odstawienie. I my też.
Dziś w sumie karmień było 3. Rano o 9, potem do drzemki koło 16 i po 22 przed snem.
Na razie tak zostanie, by moje piersi miały szansę się przestawić, bo dziś pod wieczór to aż mnie plecy bolały tak miałam pełno mleka... Mimo picia szałwii regularnie. Za jakiś tydzień, może dwa, będziemy redukować dalej. To i tak duży sukces. Z miliona karmień zejść do trzech!!!





pamiętam ten ból odstawiania... ten fizyczny :(
OdpowiedzUsuńwczoraj po 12 godzinach bolałooo ooo bolało...
UsuńDołóż jeszcze miętę :) Też zmniejsza laktację. Dacie radę. Mała się przestawi.
OdpowiedzUsuńNo to świetnie... i będzie łatwiej z każdym dniem :)
OdpowiedzUsuńOby! :)
UsuńMnie to bardzo powoli idzie, choć prawie nie mam mleka! Karmelek nie chce zasnąć bez cyca i w nocy też, gdy się przebudza.
OdpowiedzUsuńMnie się wydawało, że bez piersi mała nie zaśnie, a okazało się, że z tego zrezygnowała najłatwiej... W nocy gorzej, ale zwalam to na moje lenistwo, łatwiej mi podać cyca i w minutę spać dalej niż wstawać, lulać, usypiać :P Muszę się zmobilizować...
Usuń