Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

piątek, 23 sierpnia 2013

Pokój zwierzeń ;)

Prowadzę tego bloga już prawie dwa lata, i tak sobie myślę, że mało w nim mnie... Piszę głównie o Tosi, o przysłowiowych już zupkach i kupkach. To może dziś napiszę coś o sobie...

Obecnie mam 27 lat. To dużo i mało. Dużo jeszcze przede mną, wszystko to, co większość ludzi w tym wieku ma za sobą - np studia ;) Kariery też nie zrobiłam i nie wiem, czy mam ochotę i ambicję zrobić. Jestem typem domatora, odkąd mieszkam 'na swoim' w końcu mój dom stał się moją twierdzą i lubię w nim przebywać.


Nie mam talentu do zawiązywania przyjaźni, ludzie w moim życiu przychodzą i odchodzą. Bo ile można się starać, ile można czekać. Telefony działają w obie strony.... A ja nie lubię prosić o uwagę, nie umiem prosić o pomoc, nie umiem prosić o przyjaźń. Zawsze zazdrościłam bohaterkom książek i filmów, które miały chociaż jedną sprawdzoną przyjaciółkę. Jednocześnie jestem bardzo towarzyska i tryb życia, jaki prowadzę odkąd zaszłam w ciążę i poszłam na L4, jest dla mnie potwornie trudny. Małe dziecko, oczywiście słodkie, kochane, wspaniałe, ale nie zastąpi towarzystwa osób dorosłych. Biedne są te osoby, które 'dorwę' po długim czasie siedzenia tylko z Tosią, zagaduję je na śmierć. :P

Jestem chyba trudna we 'współżyciu'. Jestem niecierpliwa, czekanie na cokolwiek to dla mnie udręka. Chyba dlatego ciąża była dla mnie taka trudna. Jestem ironistką. Jestem w gorącej wodzie kąpana. Jeśli w coś wierzę, to nie pogadasz ze mną, że jest inaczej. Na przykład w kwestii KP ;)

Od lat staram się o siebie zadbać, ale brak mi systematyczności i to nie jest kwestia dziecka, po prostu... 'niechcemisie'. Nie znoszę prasowania, nie mam weny do malowania się, moje włosy żyją własnym życiem i wyglądają ładnie tylko zaraz po wyjściu od fryzjera.

Dziecko to było moje marzenie odkąd pamiętam, zawsze wiedziałam, że chcę mieć dzieci, a im bardziej nie mogłam, tym bardziej chciałam. Wieloletni związek zakończyłam między innymi dlatego, że nie widziałam perspektywy na stworzenie rodziny, na bezpieczne i spokojne życie. Spotkanie mojego obecnego męża było jak grom z jasnego nieba. Wiedziałam, że to będzie ojciec moich dzieci :)

Lubię oglądać różne głupie programy i seriale, bo doskonale odmóżdżają i relaksują. W tej chwili oglądam 'Dżoana i jej przyjaciółki z Miami' (niezwykle udane tłumaczenie 'Real housewives of Miami', co nie?). To jest tak głupie, że aż śmieszne.... :D

Kocham książki. Całe dzieciństwo, dość samotne i raczej smutne, spędziłam w książkach. Brałam z biblioteki po 5 książek i czasem tego samego dnia wracałam po więcej. Czytam, jak to się teraz ładnie nazywa, globalnie, a więc strasznie szybko. Jako pierwszoklasistka byłam głęboko nieszczęśliwa, że mi wychowawczyni nie pozwala czytać na głos, nie rozumiałam dlaczego. A dlatego, że czytałam za szybko i dzieci nie nadążały za mną.. ;) Moją ukochaną książką jest 'Mistrz i Małgorzata' Bułhakowa, wracam do niej często... Mam nadzieję, że kot, którego oczekujemy, będzie naszym kotem Behemotem ;)

Mimo tej miłości, studia polonistyczne okazały się nie dla mnie. Bo za bardzo kocham czytać książki... Za to nie lubię się ich uczyć na pamięć... Nuda, panie dzieju, nuda. Najciekawsze zajęcia to były ćwiczenia z ortografii. (cudooowny wykładowca, jeden z najlepszych, jakich spotkałam na tych studiach, zajęcia były tak fajne, że nawet, jak olewałam inne wykłady tego dnia, na ten fakultet szłam, i na egzamin, choć ustny, poszłam z przyjemnością, a uwierzcie mi, nie znoszę ustnych egzaminów....)

Nie jestem katoliczką, ani w ogóle nie wierzę w żadnego boga.Wierzę w to, co widzę, wierzę, że świat jest złożony z żywiołów, atomów, a co za tym wszystkim stoi, dowiem się jak umrę. Wtedy się dowiem, co jest grane ;)

Nie lubię kawy, piję herbaty, uwielbiam herbaty :) Czarne różne, zieloną jaśminową, jakieś wymyślne różne, kwitnące i nie....

Jak już pisałam wyżej, spełnia się moje marzenie z dzieciństwa, będziemy mieć kotka! A właściwie kocisko, wielkiego i cudownego Maine Coona :) Czekamy teraz na najbliższe narodziny w hodowli Perła Annaru i modlimy się, by znalazł się tam kociaczek dla nas! :) Jeśli tak, to za trzy miesiące nasza rodzina się powiększy :)

Ufff dotarliście już tu? Bo ja się zmęczyłam pisaniem, pewnie czytanie też będzie męczące ;) Starczy na dziś tych zwierzeń :)




11 komentarzy:

  1. wycinajac wiek i szybkir czytanie to wlasnie poczytalam o sobie;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pod kilkoma akapitami mogłabym sie podpisać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna jesteś, myślę że miałybyśmy o czym pogadać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dotrwałam :) Nie czytało się Ciebie nudno, ale tak jak Madzik pomyślałam, że fajnie by było z Tobą pogadać ;)
    Proszę o więcej taki postów :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Też kilka akapitów przeczytałam jakby o sobie ;)
    Nie sądziłam jednak, ze jesteś w wieku mojej mlodszej siostry ;) a ja ją zawsze traktuję jak dzieciaka :P
    A tu proszę...można być bardzo ogarniętym w tym wieku :)
    pozdrówki

    OdpowiedzUsuń
  6. Miło Cię poznać, czarownico A.!

    OdpowiedzUsuń
  7. chodzi za mną już trochę, żeby do Ciebie napisać i tak sobie podglądam Twój blog i myslę, że teraz jest odpowiedni moment... chciałam Cię przeprosić za to, że nasze ostatnie spotkanie tak dziwnie i głupio wyszło... winić mogę tylko napiętą sytuację w interesie w tamtym czasie wogóle... mam nadzieję, że nie będziesz sie gniewać na starą elfkę i dasz znać jak zawitasz na starych śmieciach! bo tęsknie za Tobą i Tośką niezmiennie cały czas :-)

    a co do opisu to ja się pytam: a mleko z kawą to nie kawa? chyba, że już Ci się odwidziało ;-P

    OdpowiedzUsuń
  8. chodzi za mną już trochę, żeby do Ciebie napisać i tak sobie podglądam Twój blog i myslę, że teraz jest odpowiedni moment... chciałam Cię przeprosić za to, że nasze ostatnie spotkanie tak dziwnie i głupio wyszło... winić mogę tylko napiętą sytuację w interesie w tamtym czasie wogóle... mam nadzieję, że nie będziesz sie gniewać na starą elfkę i dasz znać jak zawitasz na starych śmieciach! bo tęsknie za Tobą i Tośką niezmiennie cały czas :-)

    a co do opisu to ja się pytam: a mleko z kawą to nie kawa? chyba, że już Ci się odwidziało ;-P

    OdpowiedzUsuń