Tosia zaczęła panicznie się bać kąpieli :( Mamy nadzieję, że to chwilowe, już w zeszłym roku było grane to samo, dwa tygodnie po powrocie z wyjazdu były problemy.. Bo i u rodziców moich i tam gdzie spaliśmy nad morzem nie było wanny tylko prysznice, których się boi, może stąd? Kąpiemy ją teraz co drugi dzień i możliwie krótko, żeby nie pogarszać... Nie pomagają zabawki, bajery, kredki kąpielowe ani nic... Jest krzyk aż do bezdechu.. Mam nadzieję, że jak inne lęki, minie szybko.
Wstajemy wcześniej. Ponieważ nie ma już porannego kotłowania się po łóżku i leżenia przy piersi przez godzinę, a zamiast tego było nieprzytomne i głodne jęczenie i płacz, więc jak zaczyna się po 8 kręcić, zaczynam ją wybudzać, przytulam i pytam, czy chce śniadanie, odpowiedź najczęściej jest entuzjastyczna, więc Tosia maszeruje do salonu bucząc o bajkę, włączam i w tym czasie robię kanapki.
Co do kanapek, uzależniło mi się dziecko od keczupu! Jadła swoją kanapkę z szynką, po mniej więcej połowie już nie chciała, za to zainteresowała ją moja kanapka z serem i keczupem, więc polałam jej kanapeczki, no i szał! Zjadła do końca, każdy kawałek jedząc na pięć razy i podsuwając po więcej czerwonego szczęścia ;) Potem jeszcze pół kanapki z samym keczupem wszamała, więc razem półtorej skibki chleba dziś poszło! A na koniec... Wzięła moją kanapkę i zlizała z niej keczup :P
W ogóle w kwestii jedzenia Tosia stała się bardzo jadkiem ;) Zjada wszystko, dużo, ciągle woła jeść. Jakby nadrabiała ostatnie miesiące ;) Doszło do tego, że chowam przed nią zakazane rzeczy np czekoladę mleczną, bo jak się dorwie to nie ma zmiłuj... Na obiad wmiata całą michę lub talerz i jeszcze potrafi czymś poprawić na koniec, na przykład chlebem. ( i niech mi ktoś powie, że mleko matki po roku staje się wodą, skoro dziecko się nim tak najadało, że nie odczuwało potrzeby jedzenia innych rzeczy...). Nadal nie mogę się do tego przyzwyczaić. ;)
A w najbliższym czasie zmiany na blogu! Jak mąż się wywiąże. :P





Ketchup zdrowy jest! Widziałam o tym program;) A co do kąpieli, może malutka ma taki okres,-wyrośnie z tego. Aby szybciutko! Pozdrawiam*
OdpowiedzUsuńZ tym keczupem to różnie, tak jak i różni są producenci i składy. Generalnie ma w sobie dużo i soli i cukru... idealnie byłoby więc robić własny keczup, ale ja się nie podejmuję :D A ponieważ Luśka też uwielbia i wylizuje zewsząd, staram się wybierać jak najbardziej naturalny i wbrew pozorom - to wcale nie są keczupy dla dzieci ;)
OdpowiedzUsuńU nas bez ketchupu nie ma życia - kanapka zjedzona tylko jak są na niej literki z ketchupu. My jemy tylko pudliszkowy - sklad bez glutaminianu sodu i innych świństw.
OdpowiedzUsuń