Patrzę na Tonię, jak się zachowuje wśród ludzi, jak się garnie do dzieci, jak z nimi tańczy i śpiewa i gania, jak robi akuku dorosłym, jak przesyła buziaki i macha papa głośno przy tym krzycząc PAA PAA, jak bierze 4 miesięcznego chłopczyka za rękę raz za razem i mówi 'Cześć', albo siedzi i trzyma go za stópkę, jak biegnie przed siebie bo ją wszystko ciekawi i wszystko chce zobaczyć i doświadczyć...
Patrzę i wiem, że każda godzina spędzona na noszeniu jej na rękach, każda noc przy piersi, moje bycie z nią 24/7, to wszystko właśnie po to było.
Bo dziecko rosnące w bliskości, nie boi się wyjść do innych ludzi.
Patrzę na nią i zjadłabym ją z tej miłości.
A w piątek idę na warsztat na temat RB w ramach Tygodnia Bliskości w Poznaniu. :)





Zazdroszczę warsztatów:)
OdpowiedzUsuńRB? A rodzicielstwo bliskości ;) Jakoś nie skojarzyłam. U nas też kilka ciekawych jest, a Dominik chory i jetem uziemiona niestety. Mała jest fantastyczna :)
OdpowiedzUsuń