To jak się mała teraz rozwija, przechodzi ludzkie pojęcie. Zainteresowała się słowami, jak coś piszę to podchodzi i pyta się co to. Więc idąc za ciosem zamówiłam zestaw do metody Domana, spróbujemy :) Jej zdolność przewidywania faktów, pamięć wydarzeń, skojarzenia, abstrakcyjne myślenie co dzień mnie zaskakują. Wącha namalowane na koszulce kwiatki, jak nie chcę rano wstać z łóżka to mnie łaskocze w stopy, jak jestem smutna albo zła to mnie poklepuje po plecach, daje buziaczki, przytula i przemawia w swoim języku (ciekawe skąd to wzięła ;P), jak chce jeść to idzie do kuchni i otwiera 'swoją' szafkę, rysuje maziaje lub rzeźbi z bubbera i mówi, że to kotek/rybka/inne zwierzę, ma fioła na punkcie bajek z pojazdami wszelakimi i Myszką Miki, naklejkami coraz lepiej trafia w miejsca, gdzie powinny być*, zdecydowanie i kategorycznie mówi "nie" jak czegoś nie chce (na nocnik - nieeee, ubierać się - nieee itd), jeśli na placu zabaw jakieś dziecko usiłuje zrobić coś, czego ona nie chce (na przykład wziąć za rękę i zaprowadzić gdzieś) Tosia stanowczo protestuje i wyrywa rękę. Niestety za dorosłym pójdzie każdym. :/ Mówi coraz więcej, co nie znaczy, że mówi zrozumiale ;) Cóż, zawsze jest ten kompocik ;)
panienka życzy sobie rano kitkę. no to jest kitka ;)
ale to śmieszne!
buzi buzi!
trąbka z rulonu po folii. i sukienka handmade :)
kompociku z jabłek i daktyli? słodki do urzygu a bez dodatku cukru :)
i tak już będzie całą jesień i zimę, wiecznie zaparowane okna :/
*lub gdzie ona uważa, że powinny być :P





mój ma 2,5 roku... a kompocik wciąż na stole... ech, matka to musi być cierpliwa jednak ;)
OdpowiedzUsuńnie załamuj mnie że to jeszcze tyle potrwa xD
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA widzisz, ze mnie się śmieją, jak gotuję kompot. Mówią, że prowadzę kuchnię z PRL-u. A ja wolę pić zdrowym kompocikiem, niż chemicznym soczkiem :)
OdpowiedzUsuńkompociki i soki z sokowirówki rządzą :D
Usuńjaka Ona słodziusia :D i jaka kiiiitka :D
OdpowiedzUsuńmikroogonek :P
UsuńSłodki Blondas :)
OdpowiedzUsuń