Takim to kontrowersyjnym zapewne zdaniem chciałabym zacząć dyskusję na temat kierowania się instynktem macierzyńskim. Trochę ostatnimi czasy poczytałam na temat rodzicielstwa bliskości i ogólnym powrocie do pierwotnej istoty macierzyństwa. I zgadzam się ze stwierdzeniem, że zatracamy instynkt macierzyński na rzecz książek i teorii wychowawczych. Wiele sobie obiecywałam zanim urodziłam dziecko, miałam jakąśtam wizję, jaką będę matką. Nie wzięłam pod uwagę jednego czynnika weryfikującego - dziecka ;)
Zarzekałam się, że nie będę spać z dzieckiem. Ale moje dziecko tego potrzebuje. Więc śpię z nią. Mając do wyboru płaczące przez pół nocy w kołysce lub słodko śpiące całą noc koło mnie dziecko, wybieram to drugie. Instynkt matki jest tak silny, że nie ma opcji przygniecenia dziecka, teraz już to wiem. Budzę się za każdym razem jak zmieniam pozycję przez sen. Budzę się na każde najlżejsze kwęknięcie małej. A i tak się wysypiam, bo mała potrafi ciągiem 6-7 godzin przespać. Mąż zachwycony tym, że śpię z małą nie jest, ale cóż, chciało się dziecka... :P
Od początku kieruję się instynktem w postępowaniu z małą. Być może dlatego relatywnie mało płacze, ładnie śpi, dużo je, ładnie przybiera na wadze i dużo się uśmiecha. Brzmi jak dziecko z katalogu, co? Wymaga ode mnie wiele uwagi, ale co mam lepszego do roboty będąc na macierzyńskim? Starałam się o dziecko trzy lata, to dość dużo czasu na przygotowanie się psychicznie do roli matki, pogodzenie się z pewnymi ograniczeniami. Bywa że pół dnia siedzę z małą uwieszoną na piersi, bo ma gorszy dzień i tylko ssanie ją uspokaja. Bywa, że spędzam wieczór z suszarką w ręce bo boli ją brzuszek. Bywa, że jem zimny lub rozgotowany obiad bo Tosia protestuje ostro jak tylko ją odkładam i nie mam jak zjeść. Jak nic dałam się dziecku sterroryzować i na dodatek uczę je dziadostwa :P
BTW bardzo fajną rzecz wyczytałam w książce "Dlaczego dziecko płacze". Czasem dziecko płacze bez konkretnego fizycznego powodu. Ma sucho, jest najedzone, jest mu ciepło, nie ma kolki, mama przytula, nosi, na rzęsach staje, a dziecko płacze. Ma prawo, jak każdy człowiek, sobie popłakać. I nie powinno się dziecku mówić "nie płacz" ani uciszać go. To tak jakby nam ktoś kazał tłumić uczucia. A jak wiadomo, z tłumienia uczuć są zawały i nowotwory. Czasem trzeba pozwolić dziecku się wypłakać, ale nie mylić tego ze słynnym zostawianiem w łóżeczku żeby się wypłakało. Najważniejsze to, niezależnie od przyczyny płaczu, być z dzieckiem. Żeby czuło, że nie jest samo. Dać mu prawo do gorszego dnia i przetrwać ten dzień razem z maleństwem.
Podsumowując ten chaotyczny wpis. Macierzyństwo jest łatwe. Macierzyństwo nie musi oznaczać worów pod oczami, baby bluesa i poczucia, że się więcej straciło niż zyskało. Wystarczy kierować się instynktem i zamiast podążać za radami cioć, babć i książek, po prostu słuchać, co nam dziecko chce przekazać. Bo ono, choć jeszcze nie umie mówić, mówi bardzo dużo. Tosia codziennie mówi coraz więcej, i ja coraz więcej rozumiem.
Nie wspominając o tym, że już nie muszę podwijać rękawów w śpiochach 56... ;) Cztery kilo mamy już!





To ja się zarzekałam, że Julo z nami będzie spać:D a tu Nicpoń nie chciał!
OdpowiedzUsuńZ książkami miałam tak samo, im więcej ich czytałam, tym większa irytacja się pojawiała, więc rzuciłam w kąt:D
pieknie to wszystko napisalas!
OdpowiedzUsuńja tez mowilam ze za skarby swiata nie bede spac z dzieckiem! a i owszem, gdy nic sie nie dzieje to amelka spi sama bo tak lubi aleeee gdy tylko mnie potrzebuje to od razu biore ja do lozka i mocno przytulam! Przez ostatnie tygodnie, gdzie co chwile byla chora praktycznie co chwile spalysmy razem :-)) Amelka byla spokojniejsza i ja bardziej wyspana :-)
Pamietam jak wszytskim mowilam by nie bujac dziecka a teraz co robie??? bujam!!! i nie dla tego ze amelka na mnie to wymusza... bujam bo widze, ze jest spokojniejsza i latwiej zasypia oraz bo kocham ja trzymac w swoich ramionach !!! a czas tak szybko zapierdziela, ze nim sie obejrze to wyrosnie i nie bedzie juz takiej okazji!!!
wiec macierzynstwo zdecydwoanie weryfikuje nasze PRZED-macierzynskie opinie!!! warto sluchac swojej intuicji bo tylko ona wie jak wlasciwie postepowac ze swoim dzieckiem!!!
święta prawda :), u mnie moje cudowne potffory sypiają z nami bo budzą się w nocy. starsza Michasia jak była mała spała z nami cały czas a jak urodziłam Tosie to ona nie miała ochoty spać z nami i ja czasem czułam się jej nie potrzebna bo w nocy spała w łóżeczku sama, budziła się kolo 5 na cyca i tyle było wszystkiego. wiadomo każde dziecko jest inne ale najważniejsze jest jedno żeby robić to co jest zgodne z nami i nigdy nie czuć się źle coś robiąc i robić to wbrew sobie bo to nigdy nic dobrego nie daje.
OdpowiedzUsuńWięc mamusie wierzyć instynkt i do dzieła
Piękny wesoły i mądry post pod którym w 100 % się podpisuję ! Moja mała jest uczona "dziadostwa" od samego początku :D no i znam ta sytuacje z obiadem :) ale dużo lepiej mi się je nawet taki obiad, bo wiem że mojej córci nic nie jest :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie dlatego nigdy nie czytałam poradników - mam głowę, mam serce i reszta zrobi się sama. To czysta natura i nie ma nic na siłę. Poza tym z perspektywy czasu wiem, jak szybko dzieci się zmieniają, dorośleją, i z wiekiem pragną samodzielności, własnej przestrzeni - ten czas na początku jest piękny i od A do Z dostosowany do potrzeb dziecka. To instynktowne - matka po prostu wie. Może nie każda jest do końca świadoma ale wie i to czuje - tylko nie zawsze jest w stanie się pogodzić z tym "terrorem" :)
OdpowiedzUsuń"Dziadostwo" mnie rozbroiło :) Zgadzam się, że dziecko wszystko weryfikuje. Też nie mam zamiaru słuchać "dobrych rad" tylko kierować się swoim instynktem... Śmieszy mnie jak w mojej rodzinie np. na temat karmienia piersią, przystawiania itp poucza mnie osoba, która 3dni zaledwie swoje dziecko piersią karmiła potem przeszła na mieszankę i już nie walczyła o pokarm, śmieszy mnie jak teściowa mówi, żebym odłożyła małego do łóżeczka...bo mnie ręce będą bolały, jak zasypia słodko w moich objęciach - a sama opowiada jak to 2 swoich dzieci non stop nosiła żeby nie płakały... W nosie mam takie dobre rady, sama muszę się nauczyć co jest dla Naszego Synka najlepsze i co jemu sprawia przyjemność i poczucie bezpieczeństwa:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńa powiem ci lepszy motyw mnie teściu pouczał jak mam karmić a pomijam fakt, ze starszą karmiłam 2 lata a on chłop ale on z takich co wszystko wiedzą najlepiej
UsuńMasz rację. Ja nawet za czytanie poradników się nie brałam ;)
OdpowiedzUsuńJa właśnie czytam taki poradnik o bliskości, jak skończę to coś o nim napiszę. W każdym razie pewne rzeczy wydają mi się naturalne (tul, pocieszaj, ukochaj) ale jak czasem czytam wpisy rodziców na różnych forach i komentarze do artykułów to mi się słabo robi, że kurcze, nie każdy to wie...
OdpowiedzUsuńPowiedzcie mi o co chodzi z tym "dziadostwem"? Ja nie znam takiego określenia w stosunku do wychowywania dzieci, a wy ciągle o tym dziadostwie piszecie:)
OdpowiedzUsuńDziadostwo to; noszenie na rękach, karmienie na żądanie, pozwalanie dziecku zasypiać na cycu, a już spanie z dzieckiem to jego najwyższa forma.
UsuńTak bywa:(
OdpowiedzUsuńJa raczej nie czytam poradników dla rodziców dot. niemowląt, a jak coś wyczytam to traktuję z przymrużeniem oka. Tutaj chyba nie ma ekspertów - w końcu nawet najlepszy specjalista z niemowlakiem nie pogada o jego odczuciach.
OdpowiedzUsuńCzytam za to poradniki o wychowaniu starszych już dzieci i uważam, że niektóre są cenne. Ale tutaj też nie wolno niczego traktować sztywno - każde dziecko jest inne. Warto zgromadzić wiedzę, pomysły, a potem wybierać z nich te odpowiednie dla naszej rodziny.
Ja jak byłam w ciąży zaczęłam zbierać książki ... zaczęłam je czytać... Zastanawiało mnie to, że dość często autorzy piszą o rzeczach tak oczywistych. Gabi bardzo zweryfikowała mi to co przeczytałam ;-) Z Norbertem mimo iż dziecko z tej samej matki i ojca był całkiem inny niż siostra pod względem zachowania. Poradniki są ok ale to tylko pewne wskazówki niestety może się okazać, że akurat te wskazówki nie sprawdzą się przy naszym dziecku ;-) "Dobre rady" warto wysłuchać bo coś może się przydać ;-) Ale to nasze dziecko i to my decydujemy co i jak :-) My jesteśmy rodzicami :-) nie dziadkowie, ciocie itd.
OdpowiedzUsuńpopieram! gratuluje! co do ksiazek to zalezy jakie sie czyta: jesli o rodzicielstwie bliskosci to warto, jesli poradniki tracy hogg etc lepiej rzucic w kat na starcie!!
OdpowiedzUsuń