Wbrew pozorom post nie będzie o tym, że najęliśmy opiekunkę dla Tosi.
To Tosia zamieniła się w opiekunkę :)
W sobotę byliśmy u znajomych, którym miesiąc temu urodziła się córeczka. Tosia wrzucała jej do kołyski pluszaki i bujała ją, i trzymała za stópkę.. No rozbrajający widok :)
A ja się napatrzyłam na śpiące maleństwo, takie tyci jak Tosia była i znowu, znowu wróciła do mnie myśl o drugim dziecku... :)
Wczoraj jak zwykle basen i Tosia chichra się ledwo do wody wejdzie, a jak ma na sobie rękawki dmuchane to jak się ją samą puści to umie już przyjąć właściwą pozycję do pływania :) Robi postępy! Pewnie już teraz pływa lepiej niż ja ;) A na sali zabaw, na którą po basenie jeździ z tatą nauczyła się piszczeć... Bo tam dzieciaki biegają i piszczą jak najęte, to ona też ;) I teraz biega po domu i uszy nam puchną od pisków :)
I tak, jak długo nie chciała mówić 'mama', tak teraz mówi to dziesiątki razy dziennie. :)
I jeszcze nauczyła się wspinać na ławę, musimy zmienić jej położenie, bo z ławy usiłuje wejść na parapet i już jej niewiele brakuje...






Nawet jak zmienisz to ona i tak wykombinuje coś karkołomnego :)
OdpowiedzUsuńNo zazdrościmy Wam tego basenu:)
OdpowiedzUsuńale kaskader :D
OdpowiedzUsuńJak się ma taką pomocnicę, to i drugim dzieckiem łatwiej by się było zająć :)
OdpowiedzUsuń