Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

wtorek, 23 kwietnia 2013

Do wanny. O '50 twarzach Grey'a'

Kiedyś byłam czytaczem namiętnym. W autobusach, na przystankach, przy jedzeniu, do spania, kąpieli, na kibelku, no wszędzie.

Z tej miłości do literatury poszłam, o ja głupia, na polonistykę.

Wiecie ile książek jest do przeczytania podczas jednego roku studiów na filologii polskiej? Z samej Historii Literatury Polskiej ponad sto. Plus minimum 40 do pracy rocznej. Plus lektury i artykuły na inne zajęcia. Gdyby to jeszcze o czytanie chodziło... Ale nieee, trzeba się było uczyć tego na pamięć. I to nie tyle treści książek, a wstępów, czyli suchych faktów, dat, pojęć. Po dwóch latach uznałam, że mam dość. Że polonistyka zabija moją miłość do książek. Paradoks, co nie? Lubię książki czytać, nie uczyć się ich na pamięć. Ale w sumie ja nie o tym miałam...


No więc, lubię czytać. I czytałam już w swojej karierze chyba wszystkie gatunki, od starożytności po współczesność.

Czytam też to, co nowe, co popularne. Bo lubię mieć swoje zdanie na ten temat. Sięgnęłam więc, a jakże, po 'Pięćdziesiąt twarzy Grey'a'.

Jako matka małego dziecka, czas na czytanie mam głównie w wannie. ;) A ta książka świetnie się do tego nadaje.

Jest napisana lekko, bardzo lekko. Nieźle się naśmiałam w trakcie czytania. Zboczeniem zawodowym moim jest zwracanie uwagi na język - i tu brawa dla tłumacza bo niełatwo jest znaleźć na polskim rynku wydawniczym powieść erotyczną bez śmiesznych lub wulgarnych opisów seksu. Naprawdę, przyjemnie się czytało.

Fabuła może nie należy do ambitnych ani oryginalnych, ale naprawdę czy ktokolwiek wymaga od książki, która ma napisane na okładce, że jest powieścią erotyczną, ambitnych dylematów i rozważań filozoficznych??? 

Ta książka nie sprawiła, że poszłam się podwieszać pod sufitem i sprać męża gumowym dildo, ale na pewno wprawia w nastrój. I pozwoliła mi przemyśleć wiele spraw dość luźno związanych z jej treścią, które mi się nasunęły w trakcie czytania.

A jak dotarłam do ostatniego zdania, to chciałam jeszcze. I już poprosiłam koleżankę, by mi kupiła i wysłała pozostałe części. Tak. Chcę przeczytać całość. I nawet nie chodzi, o sceny erotyczne, tylko o samą fabułę. Chcę znać dalszy ciąg.

Cokolwiek by nie napisać, myślę, że autorka doskonale osiągnęła swój cel. Napisała książkę/książki, wobec których rzadko kto przechodzi obojętnie. Jednym się podoba, innym nie. Choć uważam za mocno przesadzone teksty w kobiecej prasie o rewolucji, jaką te książki wywołały w kobiecej seksualności, nie można im odmówić pewnej dozy odwagi. W czasach, kiedy kobiety stają się tą silniejszą płcią, w czasach, kiedy bycie uległą w związku jest passe, niecosmo i nieglamour, pojawiła się książka o tym, że kobieta może chcieć z własnej woli oddać kontrolę. Może chcieć być Uległą. I może mieć z tego satysfakcję, w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu.

Podsumowując. Do wanny - polecam. I ja sięgnę po resztę. I myślę, że wrócę jeszcze do tej książki nieraz.

PS Bardzo proszę o nieobrzucanie się wzajemnie błotem w komentarzach. To tylko książka. ;)

6 komentarzy:

  1. Otóż to, cel autorki na pewno został osiągnięty:) Ma ogromną sprzedaż, ludzie na całym świecie po nią sięgają (nie tylko kobiety) i wywołuje wręcz skrajne emocje.
    Zdecydowanie muszę autorce pogratulować mimo iż moje zdanie na temat samej książki pochlebne nie jest:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się Grey podobał, ale co nieziemsko mnie wkurzało "o święty barnabo" i jak bardzo cię kocham sto razy :D
    Przeczytaj sobie jeszcze trylogię Crossa (w PL są na razie tylko 2 części dostępne) jakby te dwie trylogie były połączone w jedną całość to powstałby idealny erotyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cross jest okropny! tam to juz nie ma zadnej fabuly ani niczego ciekawego. nie porownywalabym tego do Greya i nie porywa tak jak Grey

      Usuń
  3. Przeczytałam całość. Szału literackiego nie dostrzegam, ale chyba nie to było celem. Natomiast połyka się błyskawicznie, co jest istotne kiedy człowiek czyta niemal przysypiając. Obawiam się, że ambitniejsza pozycja zmogłaby mnie w pięć minut :D

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się z Tobą:) ładnie to ujęłaś:) a jak widzę jakąś kobietę z którąś częścią książki to się uśmiecham pod nosem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje za tan post. Bardzo trafnie napisany.
    Nic dodac nic ujac:*

    OdpowiedzUsuń