Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

wtorek, 9 kwietnia 2013

Pleśniawka po niemiecku

No i jednak miałam rację. To pleśniawka i na dodatek Tonia przeniosła ją sobie na wargi sromowe. Więc mamy drożdżaki wszędzie. :/

Na pleśniawkę w buzi gencjana (bo zdziałała dużo i z całej buzi zeszło, został tylko oporny język) i jakiś żel grzybobójczy specjalny. Pani się nawet nie zająknęła o Aphtinie więc to chyba prawda, że w UE zakazali.

Na pleśniawkę na pupie też gencjana i maść z clotrimazolem.

Tosia robi furorę gdziekolwiek się pojawi, wszyscy piszczą ' o jaka słodka' (oczywiście po niemiecku :P). W poczekalni zaczepiała wszystkich - dzieci i dorosłych, rozdawała zabawki i uśmiechy. Tylko na widok pani doktor w tył zwrot i ryk.. Nie mam pojęcia skąd u niej taki strach przed lekarzami, bywa rzadko, na krótko i bez jakichś bolesnych zabiegów...


Pani doktor pochwaliła, że widać, że Tosia przybiera i rośnie i się ładnie rozwija, bo na ostatniej wizycie miesiąc temu jeszcze nie chodziła a teraz biega :)

Za dwa tygodnie szczepienie na meningokoki, przełożone, miało być dziś, ale Toni pleśniawka i męża przeziębienie nie sprzyja.

A w ramach wietrzenia pupy Tosia obsikała mi spodnie i zrobiła kupę na środku sypialni. ;p Już się nie mogę doczekać odpieluchowywania ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz