Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Ciąg dalszy o niepłodności - tym razem głównie o kosztach,

Sądząc po ilości komentarzy, to temat tu nośny i potrzebny, więc napiszę więcej.

Po pierwsze, chciałabym uściślić, że szanuję osoby, które decydują się na świadomą bezdzietność.

I wiadomo, każdy ma swoje priorytety, więc nie odbieram takiego prawa osobom, które najpierw chcą się dorobić kariery czy majątku a potem mieć dzieci. Ale osobiście, nie rozumiem tego, jak mówiłam, jestem skrzywiona. I wiem, że nie ma czegoś takiego jak dobry moment na dziecko. Zawsze trzeba coś kupić, zawsze jest jakiś szczebel kariery do osiągnięcia. Jakiś kredyt do spłacenia.

Ale do rzeczy... Przez ostatni rok intensywnego leczenia na leki, wizyty, badania, zabiegi i inseminacje wydaliśmy około dziesięciu tysięcy. Wszystkie oszczędności, każda dodatkowa kasa, kredytówki wyczyszczone do zera. Ale warto było :) :) :)

Najwięcej chyba poszło na badania i leki, dla mnie to paranoja, że leczenie niepłodności nie jest kompletnie refundowane. Jedna ampułka gonadotropin do iniekcji ponad sto złotych, w cyklu tych ampułek czasem i do pięciu potrzebowałam. Specjalistyczne tabletki do stymulacji nawet do 400 zł za dziesięć sztuk. Progesteron na drugą fazę musiałam przyjmować doustnie bo mam uczulenie na dopochwowe suplementy progesteronu. Opakowanie duphastonu to około 40 zł. Czasem w cyklu szły trzy. Inseminacja 500 zł. Przed nią conajmniej dwa monitoringi po 70 zł. Badanie LH i E2 przed IUI 50 zł. Badanie PRG, E2 i betaHCG po IUI 75 zł.

Diagnostyka, hmm... Gdyby podliczyć koszt badań... 550zł zapłaciłam za badanie drożności jajowodów w humanitarnych warunkach, tzn ze znieczuleniem. Badanie nasienia, dwukrotne, drugi raz dodatkowo z testem na opłaszczenie przeciwciałami - 500 zł. Moje badania laboratoryjne - hormony, przeciwciała, krzepliwość, jakieś inne bajery, wszystko kilkakrotnie powtarzane, co najmniej 1500 zł. Wizyty, monitoringi - tu się nie doliczę.

Jakbym miała do tego doliczyć jeszcze koszt jaki poniosłam, żeby się fizycznie i psychicznie podnieść po tych wszystkich porażkach... Fizjoterapia i psychoterapia to niestety w naszym kraju jeszcze luksusowe dobro, i kosztowne.... :/

W Polsce przyrost naturalny jest nadal ujemny, ale politycy zdają się nie widzieć problemu. Nie zrobią nic w kierunku refundowania leczenia niepłodności, bo by im katolickie lobby żyć nie dało. Niestety, nasz kraj to kraj katolickiej konserwy. IVF porównywane do aborcji, "niehumanitarne", IUI kojarząca się tylko z kryciem krów (kuzynka moja spytała mi się kiedyś czy to tak jak u krowy się odbywa), badanie nasienia grzechem bo odbywa się poprzez masturbację....

Jedna z was napisała w komentarzu, że zwiększa się świadomość społeczna. Zwiększa się, bo coraz więcej par dotyka ten problem, nie dlatego, że zwiększa się edukacja i zrozumienie wśród tych, których problem nie dotyczy. Ilu z moich znajomych spotkało się z napiętnowaniem, komentarzami, przykrymi docinkami - nie zliczę...

Mnie chyba najbardziej zabolał komentarz koleżanki z pracy - matki dwójki dzieci. Powiedziała mi kiedyś, że natura wie co robi i jak ktoś nie może mieć dzieci to znaczy że nie powinien ich mieć. Dobrze wiedziała, że się leczę. Według niej nie nadaję się na matkę bo nie jestem w stanie bez wspomagania medycznego mieć dziecka.

10 komentarzy:

  1. Napisałaś: "Zwiększa się, bo coraz więcej par dotyka ten problem, nie dlatego, że zwiększa się edukacja i zrozumienie wśród tych, których problem nie dotyczy.".
    Nie mogę się z tym zgodzić. Sam bocian, tylko w tym roku przeprowadził następujące akcje (łączenie ze spotami w tv, billboardami itd.):
    http://www.nasz-bocian.pl/tata_a_start_kampanii
    http://www.nasz-bocian.pl/node/17246
    http://www.nasz-bocian.pl/node/18205
    http://www.nasz-bocian.pl/node/16865
    http://www.nasz-bocian.pl/node/17192
    http://www.nasz-bocian.pl/node/17183

    Powoli problem dociera do ludzi. Kiedy go sobie zinternalizują - ciężko powiedzieć, ale informacja już się do nich dobija. My też możemy mieć w tym swój udział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem o akcjach bociana, od dwóch lat intensywnie udzielam się na tamtejszym forum :) ilość kampanii społecznych się zwiększa, ok, ale czy w związku z tym zwiększyła się prawdziwa świadomość w społeczeństwie? weź akcję bociana i na przykład cudowny przykład serialu "majka" gdzie główna bohaterka zostaje "pomyłkowo" poddana inseminacji, myśląc, że ma robioną cytologię... 0.o ile osób obejrzało spot bociana, a ile obejrzało pierwszy odcinek Majki?

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, że pod pewnymi względami jesteśmy daleko w tyle (np. w Izraelu niepłodność jest chorobą zwalczaną z urzędu a jej leczenie podlega całkowitej refundacji i nikogo to nie bulwersuje) ale, zwłaszcza na tak konserwatywnym gruncie, zmiany w postrzeganiu pewnych kwestii wymagają długiego przyzwyczajania się do tematu.
    Co do znajomych, to ja swoich bez skrupułów edukuję. Na niewygodne pytania dostają bezpośrednie odpowiedzi i muszą je sobie potem sami przeżuć. Bo niepłodni nie mają obowiązku być bardziej taktowni od dociekliwych :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy przeczytałam ostatni wers, dosłownie mnie zatkało...

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG, ja bym dała takiej koleżance w gębę, porywcza jestem! Co za zdzira! Ale takich idiotów jest dużo, niestety :( I nic do nich nie trafia, ciemnota z kołtunem na pustym łbie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A spotkałaś tego bloga? http://dziecifrankensteina.blogspot.com/?zx=5e759efd89dd19bf

    OdpowiedzUsuń
  7. nie żebym jakaś religijna była, ale w Bibilii jest napisane: ciesz się, gdy Ci urągają, bo większe łaski Cię spotkają (parafrazuję słowa), bo nie pamiętam) - mi kiedyś życzono źle, a wyszło że to ją zło spotkało...

    OdpowiedzUsuń
  8. Co prawda ja na szczęście nie miałam tego problemu, ale coraz więcej znajomych czy osób w rodzinie dotyka ten problem i całym sercem zgadzam sie z Tobą! trzeba edukować i trzeba jak najwcześniej zacząć walczyć z problemami!!
    A co do koleżanki - ojjj bym jej parę słów powiedziała, to by jej w pięty poszło...

    OdpowiedzUsuń
  9. Wierzysz w karmę? Ja tam wierzę - więc wierzę, że to, jak zraniła Cię koleżanka wróci do niej ze zdwojoną siłą, hehehe :P A jak nie wierzysz, to od razu p***j jej między oczy :D ;)

    A tak serio: nam udało się ostatnim cyklu przej iui, czujesz? Na usg nic nie było, zero owulacji, generalnie posępne nastroje i ustalenie z naszym lekarzem, że następny krok to iui... I TADAM - jest Bromba. Ciąża fizjologiczna, zero komplikacji. Ekspresowy poród. Dziecko zdrowe w 100% (tfu, tfu - odpukać!) I kochane. Chyba nawet nie jakaś straszna patologia u nas w domu, więc teoria Twojej koleżanki ma się tak jak teorie o tym, że Ziemia spoczywa na grzbietach 4 wielki żółwi...

    OdpowiedzUsuń
  10. A co do Majki - brak słów, byłam strasznie zbulwersowana, jak dowiedziałam się, o co chodzi... "przypadkowa inseminacja"?!? Bo dorosłą kobieta NIE WIE, jak się robi cytologię? Bożż.. ciemnogród. I ludzie to oglądali i nie wydawało im się to niedorzeczne!

    OdpowiedzUsuń