Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

sobota, 3 grudnia 2011

Pierwsza próba wkładek laktacyjnych ;)

Po zapoznaniu się z rankingiem wkładek laktacyjnych przetestowanych przez Hafiję kupiłam jakiś czas temu opakowanie firmy Lansinoh.

Dzisiaj od rana zmagałam się z permanentnym wyciekiem z lewej piersi. Obie pobolewają i pieką mnie brodawki, ale tylko z lewej leci, za to w trybie ciągłym. Więc wyszło na to, że trzeba było wypróbować wkładki jeszcze przed porodem.. No i muszę powiedzieć, że są komfortowe, nie ma uczucia waty w staniku, nie uraża nic, fajnie. Zobaczymy jak się sprawdzą jak będę miała produkcję pełną parą ;)

Przydałby się jeszcze jakiś patent na to pieczenie brodawek ;)

3 komentarze:

  1. Podobno krem z Rossmanna na brodawki jest niezastąpiony. Sama nie próbowałam, bo mimo, że przeciekam już od dłuższego czasu, nie mam problemu z pieczeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja używałam od pierwszego dnia karmienia kremu na sutki Mustelli. drogi dziad ale wystarczył na bardzo długo i dzięki niemu uratowałam się od cierpienia dodatkowego. polecam :)
    co do wkładek faktycznie Lansinoh jest bezkonkurencyjny (opinia wszystkich moich znajomych mam) ale cenowo wysoko. ja znam ranking Haf i nie ze wszystkim się zgadzam - dla mnie po Lansinohu drugim the best były wkładki Penatena albo Johnsona - bardzo chłonne, miękkie, wygodne a nie szeleszczą i są dyskretne, czego nie można powiedzieć o niektórych innych chwalonych we wspomnianym rankingu. to bardzo indywidualna kwestia, co komu pasuje ale myślę, że zanim ruszy laktacja spokojnie nie musisz nosić tych najbardziej chłonnych. jak ja zaczęłam już karmić, to przy każdym karmieniu podkładałam pod drugą pierś pieluchę(jakieś takie co nam nie pasowały) a tak mi pokarm strzelał, że po chwili pielucha była ciężka od mleka :) w sumie z perspektywy jak sobie to przypomnę to nawet zabawne było. w ten sam sposób zużyłam też podkłady poporodowe, które mi zostały i stertę podpasek, których nie zużyłam :)
    no dobra, nie straszę dłużej. każdy ma inaczej :) a kremik bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w obu ciążach pomagałam sobie Maltanem http://www.miralex.pl/pl/lekarz/nasze_preparaty/ginekologia/maltan.html
    Maltan dobrze stosować przed porodem - jak dla mnie jest super i bardzo dobrze służy biednym brodawkom. Mustella też jest rewelacyjna, ale sporo droższa, niestety. I nie za bardzo przed porodem się nadaje. Ale na poszarpane cycki oba kremy uważam za cudowne - a miesiąc temu miałam naprawdę strzępy bo mój mały miał siłę ssącą jak pompa super głębinowa. Jeszcze w szpitalu pani logopedka go oglądała i mnie ostrzegała :)
    A wkładki, jak dla mnie penaten i avent rządzą.

    OdpowiedzUsuń