No, to jesteśmy po KTG.
Jeszcze nie rodzę ;) A moje dziecko nie znosi żadnych form nacisku :P Kopała wściekle przez całe badanie. Dali mi do ręki jakiś przycisk z przykazaniem, że mam wciskać jak się mała ruszy. No to wciskałam co chwilę, hahah... Przy najbardziej wściekłych ruchach dochodziło do 60, a tak to raczej nizinny wykres.
Serduszko w okolicach 140 uderzeń na minutę.
Uff, to teraz wizyta z USG i pomiarem szyjki za 10 dni.






Pocieszę Cię, że my do usg już nie dotrzymaliśmy:D Lepiej chyba tak z zaskoczenia:D
OdpowiedzUsuńNo ja bym wolała jednak dotrwać ;) 33 skończone tygodnie to trochę jeszcze mało... :)
OdpowiedzUsuńDotrwasz, dotrwasz :) KTG to ściema ja z rozwarciem na 8 cm miałam płaski wykres :D
OdpowiedzUsuńTak, zgadzam się z Hafiją. W trakcie porodu, no i skurczy tym samym:D, ktg wskazywało, że nie rodzę:D
OdpowiedzUsuńAch, jak sobie przypomnę moje ktg... za każdym razem zastanawiałam się, kiedy w końcu te skurcze pojawią się na tyle silne, żeby powiedzieli mi, że rodzę ;p u mnie była taka sytuacja, że rano miałam ktg, teoretycznie nic nie wyszło, a już wieczorem leżałam na porodówce :) powodzenia ! :)
OdpowiedzUsuńA ja Ci powiem, że ktg kłamie :P Mnie jak podłączyli na porodówce pod ktg to nic nie wykrywało :) A najlepsze było jak na ginekologicznym ja już myślałam, że rodzę przy pierwszych skurczach :D:D Ehhh wszystko przed Tobą :*
OdpowiedzUsuńO nie przeczytałam poprzednich komentarzy :) Czyli nie tylko nasze ktg kłamie :)
OdpowiedzUsuńdzięki za pocieszenie xD a ja myślałam, że mnie KTG uspokoi :P a tu dupa, bo może kłamać :D
OdpowiedzUsuń