Za mną 3/4 ciąży. Zostało mi dokładnie osiem tygodni. Niby się wlekło i dłużyło i często smętnie było na tym zwolnieniu ciążowym. A tu już tylko osiem tygodni.
I już wiem, czego mi będzie najbardziej brakowało. Samowoli zachowań motorycznych mojego brzucha, zwanych także ruchami płodu ;)
I wiem też, po co są te nieprzespane na początku po porodzie noce. Żeby nie mieć czasu ani siły żeby leżeć i zasypiając myśleć o tym, że coś się zakończyło, że to, co w krwi i pocie oraz omdleniach ( ;) ) tworzyłam przez 40 tygodni, teraz jest samodzielną jednostką. Teraz nie tylko ja będę ją kształtować, ale i środowisko oraz ona sama przede wszystkim. Moje, tylko moje i nikogo więcej dziecko, schowane w powłokach brzusznych, stanie się istotą społeczną. Dostanie numer ewidencyjny PESEL, dostanie nazwisko, stosik dokumentów. I morze możliwości i zagrożeń. I dla niej i dla mnie zacznie się największa przygoda życia.
Ale też dla mnie zakończy się etap, który choć fizycznie często nieprzyjemny, często bolesny i wywołujący wiele obaw, jest czymś jedynym w swoim rodzaju. Nieraz siedząc wieczorem z książką czy przy komputerze, zastanawiałam się, co właśnie tworzę. Ucho? Trzustkę? Stópkę? Dopóki nie poczułam pierwszych ruchów codziennie pytałam się: jesteś tam? Na pewno?
Kiedy staraliśmy się o dziecko, po iluśtam próbach, badaniach, zabiegach, stawało się ono tak nierealne, tak niemożliwe, że do dziś zdarza mi się nie wierzyć, że to prawda, choć wyraźnie a czasem i dotkliwie czuję jej obecność.
Za około osiem tygodni, siłami natury lub przy pomocy medycyny przyjdzie na świat Tosia, moje dziecko. Zobaczę ją, dotknę, usłyszę. Urealni się niemożliwe. Dwie kreski na teście zmienią się w małego człowieka.





powiem Ci że po pierwsze ciąży strasznie mi było z "pustym" brzuchem, po drugiej bylo już lepiej
OdpowiedzUsuńPamiętam pierwsze prawdziwe ruchy Młodego. Potem leżałam i czekałam w bezruchu na kolejne :D ale było radości.
OdpowiedzUsuńAle nie tęsknię za ciężarem w środku - wolę go na zewnątrz :)