Poczułam smak bycia mamą już w dniu, kiedy dowiedziałam się o ciąży. Wszystko, co robiłam, nabrało nagle wielkiego znaczenia, bo wszystko mogło mieć wpływ na utrzymanie ciąży i rozwój dziecka. Lekarz kazał brać leki - brałam, kazał się oszczędzać - leżałam, kazał więcej pić - wmuszałam w siebie kolejne szklanki. Dla dobra dziecka musiałam zmienić wszystko - tryb życia, odżywianie się, nastawienie.
Z pracującej czasem po 10 lub więcej godzin, przejmującej się pracą biurówki stałam się najpierw olewaczką co wychodzi po ustawowych 8 godzinach, a potem poszłam na zwolnienie lekarskie. Jadłam byle co i o dzikich porach, jak był czas w pracy czy po pracy. Obiad po północy? Norma. Śniadań brak. A w ciągu dnia gorące kubki, batoniki i przywożone przez przedstawicieli hot-dogi ze stacji. A tu nagle bach! Trzy główne posiłki o w miarę stałych porach, dużo warzyw i owoców... Bycie mamą nauczyło mnie, że żeby zadbać dobrze o dziecko, muszę najpierw zacząć dbać o siebie. W ciąży to się stało takie oczywiste... To, co zjem, przełoży się na składniki odżywcze, które dostarczę dziecku. To, w jakim jestem nastroju, przełoży się na nastrój, a może i charakter, dziecka. Zrozumiałam, że by móc stać się odpowiedzialną matką, najpierw muszę stać się odpowiedzialna za swoje własne życie.
I jeszcze coś - ciąża wiele zmieniła w relacjach z moją mamą. Dopiero teraz zaczynam rozumieć pewne jej zachowania, decyzje... Coś, co wydawało mi się kiedyś działaniem wymierzonym złośliwie we mnie, dziś jestem w stanie odczytać jako matczyną troskę, i to wszystko przeciw czemu się buntowałam jako nastolatka, też staje się dla mnie zrozumiałe. Nakazy, zakazy, oczekiwania... Każdy rodzic chce, by jego dziecko wyrosło na porządnego i radzącego sobie w życiu człowieka. I jednocześnie każdy rodzic chce uchronić dziecko przed całym złem tego świata. I każdy rodzic radzi sobie z tym jak potrafi...
Bycie mamą to chyba najcięższy, najgorzej opłacany ale najbardziej unikatowy i szczęścionośny "zawód" na świecie. I ja nie mogę się doczekać, kiedy z brzuszkowej mamy stanę się mamą mamą.





Właśnie ja też kiedy sama zostałam mamą wiele wybaczyłam mojej mamie i wiele zrozumiałam, jak ona się o mnie martwiła, że chciała jak najlepiej a ja wtedy tego nie doceniałam.
OdpowiedzUsuńOj tak...wiele spraw jesteśmy w stanie zrozumieć dopiero wtedy, gdy sami tego doświadczamy:)
OdpowiedzUsuńpiękne słowa i tyle prawdy - moim zdaniem powinnaś wygrać ten konkurs.
OdpowiedzUsuńPiękne słowa kochana;-)No i strasznie zazdroszczę Ci tego brzunia, zwłaszcza Święta z dzidziolkiem "po tamtej stronie" są przecudowne;-D Szczęściara!
OdpowiedzUsuńNo i dziękuję za zgłoszenie;-)