Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

sobota, 10 grudnia 2011

O byciu mamą słów kilka... no, może kilkaset :P

O tym, że chcę mieć dzieci, wiedziałam wcześniej, niż zdecydowałam do jakiego LO pójść czy potem na jakie studia. Z czasem chciałam jeszcze bardziej, tym mocniej, im gorsze wyniki badań odbierałam, im mniej szans było na to, że się uda. Bycie matką stało się obsesją. Tym bardziej, że dzieci zawsze mnie lubiły, z dziećmi mojej siostry nawiązałam więź jaka jest udziałem niewielu ciotek, jak myślę. Kiedy siostrzeniec przybiegał do mnie i mamrotał mi do ucha " ciociuuuuu a wiesz że bardzo cię kocham", myślałam o tym, czy kiedyś moje dziecko "w wielkim sekrecie" powie mi to samo, tylko zamiast "ciociu" będzie "mamo".

Poczułam smak bycia mamą już w dniu, kiedy dowiedziałam się o ciąży. Wszystko, co robiłam, nabrało nagle wielkiego znaczenia, bo wszystko mogło mieć wpływ na utrzymanie ciąży i rozwój dziecka. Lekarz kazał brać leki - brałam, kazał się oszczędzać - leżałam, kazał więcej pić - wmuszałam w siebie kolejne szklanki. Dla dobra dziecka musiałam zmienić wszystko - tryb życia, odżywianie się, nastawienie.

 Z pracującej czasem po 10 lub więcej godzin, przejmującej się pracą biurówki stałam się najpierw olewaczką co wychodzi po ustawowych 8 godzinach, a potem poszłam na zwolnienie lekarskie. Jadłam byle co i o dzikich porach, jak był czas w pracy czy po pracy. Obiad po północy? Norma. Śniadań brak. A w ciągu dnia gorące kubki, batoniki i przywożone przez przedstawicieli hot-dogi ze stacji. A tu nagle bach! Trzy główne posiłki o w miarę stałych porach, dużo warzyw i owoców... Bycie mamą nauczyło mnie, że żeby zadbać dobrze o dziecko, muszę najpierw zacząć dbać o siebie. W ciąży to się stało takie oczywiste... To, co zjem, przełoży się na składniki odżywcze, które dostarczę dziecku. To, w jakim jestem nastroju, przełoży się na nastrój, a może i charakter, dziecka. Zrozumiałam, że by móc stać się odpowiedzialną matką, najpierw muszę stać się odpowiedzialna za swoje własne życie.

Co mnie najbardziej zaskoczyło w mamowaniu? Nieustanny lęk o dziecko. O to, czy jest zdrowe, czy wszystko z nim w porządku. O to, czy da sobie radę w życiu, czy będzie szczęśliwym człowiekiem. I nieustanna radość z małych rzeczy. Z tego, że na USG serce bije jak trzeba, z tego, że wystawiła łokieć że aż zabolało, z tego, że ma buzię bez rozszczepu, że już kończę 32tc i jest wszystko dobrze.

I jeszcze coś - ciąża wiele zmieniła w relacjach z moją mamą. Dopiero teraz zaczynam rozumieć pewne jej zachowania, decyzje... Coś, co wydawało mi się kiedyś działaniem wymierzonym złośliwie we mnie, dziś jestem w stanie odczytać jako matczyną troskę, i to wszystko przeciw czemu się buntowałam jako nastolatka, też staje się dla mnie zrozumiałe. Nakazy, zakazy, oczekiwania... Każdy rodzic chce, by jego dziecko wyrosło na porządnego i radzącego sobie w życiu człowieka. I jednocześnie każdy rodzic chce uchronić dziecko przed całym złem tego świata. I każdy rodzic radzi sobie z tym jak potrafi...

Bycie mamą to chyba najcięższy, najgorzej opłacany ale najbardziej unikatowy i szczęścionośny "zawód" na świecie. I ja nie mogę się doczekać, kiedy z brzuszkowej mamy stanę się mamą mamą.

4 komentarze:

  1. Właśnie ja też kiedy sama zostałam mamą wiele wybaczyłam mojej mamie i wiele zrozumiałam, jak ona się o mnie martwiła, że chciała jak najlepiej a ja wtedy tego nie doceniałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak...wiele spraw jesteśmy w stanie zrozumieć dopiero wtedy, gdy sami tego doświadczamy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne słowa i tyle prawdy - moim zdaniem powinnaś wygrać ten konkurs.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne słowa kochana;-)No i strasznie zazdroszczę Ci tego brzunia, zwłaszcza Święta z dzidziolkiem "po tamtej stronie" są przecudowne;-D Szczęściara!
    No i dziękuję za zgłoszenie;-)

    OdpowiedzUsuń