Trzy dni ugniatania, pieczenia, zdobienia i oto mamy sześć pudełek pierników, do użytku własnego i całej rodziny :)
Już czuć święta w powietrzu :) W tym roku wyjątkowe - pierwszy raz tylko we dwoje, z Tosią w brzuchu :) Poprzednie zawsze zabiegane, tu obiadek tam kolacja u kogoś, w tym roku spokojnie, bez pośpiechu. A w przyszłym roku już we troje.... :) :) :)






mm brzmi pysznie :D
OdpowiedzUsuń