Przygoda wtorkowa
Pada śnieg, ładnie jest. Poszłam sobie po zakupy do Lidla i w drodze powrotnej - jakieś kilkadziesiąt metrów od domu - mi się słabo zrobiło. Dorwałam ławeczkę, usiadłam, głowa między nogi i czekam aż przejdzie. Przechodziła akurat koło mnie grupka mężczyzn, zaraz się zainteresowali, chcieli do domu odprowadzić, ale po drodze mi znowu świat zawirował strasznie, więc się wystraszyli i zawołali karetkę, mimo że mówiłam że nie trzeba
panowie z karetki zmierzyli mi ciśnienie, puls i saturację i zawieźli na IP. Pierwszy raz w życiu karetką jechałam
Potem mnie na wózku posadzili i sru na izbę.
Na miejscu nie mogli się zdecydować czy dać mnie na internę czy położnictwo, w końcu wysłali na położnictwo, chociaż mówiłam, ze mi się zdarzają takie omdlenia, że nie straciłam przytomności, nic mnie nie boli, nie krwawię ani nie mam skurczy. Bardzo miłe panie - doktorka i położna mnie zbadały, sprawdziły tętno dziecka, pogadałyśmy trochę, zjadłam batonika, napiłam się wody i poszłam do domu
Przynajmniej wiem na bieżąco, że z szyjką wszystko ok :) A puls małej położna określiła jako wzorowy.
Żegnając się z paniami powiedziałam "do widzenia" bo akurat w tym szpitalu zamierzam rodzić ;)
Strach teraz z domu wyjść skoro nawet wyprawa do pobliskiego sklepu może zakończyć się w karetce :D
No to nieźle, ale może to i lepiej, przynajmniej miałaś opiekę i nic wam się nie stało :)
OdpowiedzUsuńps: jak się wstawia takie emoty? :O
OdpowiedzUsuńTe, uważaj na siebie!
OdpowiedzUsuń@Hafija, pisałam to w oknie GG i potem skopiowałam tutaj i emotki też przeszły :)
OdpowiedzUsuń