Popsuł mi się laptop :( A tam wszystkie Tosi zdjęcia! Uszkodzony dysk twardy i nie wiadomo co jeszcze :( I dopiero na koniec lutego okaże się, czy da się odzyskać dane :(
Z innej beczki, sposobiąc powoli Tosię do zasypiania bez piersi wprowadziłam między innymi nucenie kołysanki. Skuteczna jest. Nawet mąż zasypia ;) I to najczęściej szybciej niż mała :)
Po okresie niejedzenia (zęby winne jak nic) Tosia nadrabia, ciągle woła am mniam, i jest efekt, w kilka dni z 7800 weszła na 8200 :) Mamy szansę potroić wagę urodzeniową tj. dobić do 8550 na roczek, co by było bardziej niż super. Uczę ją samodzielnego jedzenia łyżeczką, efekt jest więcej niż zabawny ;) Dzisiaj na przykład udało się trzy razy trafić do buzi a resztę rozsmarować po sobie (maseczka śliwkowa na włosy suuuper, szczególnie do zmycia) i krzesełku. Na szczęście oszczędzone zostały ściany ;) A delikwentka nadawała się już tylko do wsadzenia do wanny ;) Ze słomki mała pić umie ale... nie ma czasu, małpiatka jedna. Wścieka się jak pociągnie i od razu nie leci i zarzuca temat. Ale cierpliwie codziennie wracam do tematu, może załapie, że wystarczy pociągnąć ciut mocniej i dłużej ;) No i już pełna samoobsługa w jedzeniu tych musów owocowych w torebeczkach. Co prawda duszenie żeby wylatywało wszędzie wokół jest w modzie, ale większą część jednak wsysa do buzi :) Trzymając sama w łapkach opakowanie!
Mamy też małe zmartwienie bo Tosia wyraźnie wstając i stawiając nóżki rotuje lewą stopę do środka. Korygujemy to i nie pozwalamy na siedzenie na stopach ( a próbuje często), ale bez wizyty u ortopedy się nie obejdzie. Mam nadzieję, że jakieś ćwiczenia wystarczą, że nie trzeba będzie butów ortopedycznych czy coś.. Bo ja na pierwsze buciki dla Tosi mam już Gucie upatrzone ;) Czy któreś z czytaczowych dzieci miało coś podobnego i jakie były tego losy? Halo pomóżcie ;) Bo orto dopiero pod koniec lutego :)






:O
OdpowiedzUsuńOjejku, jakie zdjęcie :) jak reagujesz na takie rzeczy? Płaczesz czy raczej się śmiejesz? :)
Sama postawiłam jej miskę na blacie, sama dałam łyżkę do ręki, nie oczekiwałam wersalu ;) Było oczywiste, czym się ta zabawa skończy :) Na mnie takie rzeczy nie robią wrażenia. Ani chrupki rozmazane po kanapie, ani biszkopty wdeptane w dywan, ani banan wtarty w moje spodnie. Dając dziecku jedzenie do ręki jestem świadoma, że będzie bałagan :)
UsuńNo, i dzieci właśnie takich mamuś jak Ty są szczęśliwe :)
UsuńNo u nas taki widok to codzienność ;) Moja panna też lubi włosy na śliwce układać i jeszcze maska owsiankowa też jest OK tak jak i efekt tłustych włosów po wtarciu w nie masła. Co ciekawe przy jedzeniu nie, ale jak jej zdejmuję śliniak i wyciągam z krzesełka, żeby iść rączki umyć to zanim do łazienki dotrzemy to się okazuje, że włosy też nadają się do mycia.
UsuńHahaha:D pięknie:)
OdpowiedzUsuńSłodka :))
OdpowiedzUsuńfotka niezła:DDD
OdpowiedzUsuńZamiast do ortopedy poszłabym najpierw do rehabilitanta dziecięcego. Jeśli będą potrzebne jakieś ćwiczenia, to od razu pokaże jakie. Ortopeda tu raczej niewiele pomoże. I jeśli nie ma wady stóp, to lepiej żeby dziecko uczyło się stawiać pierwsze kroki bez butów :)
OdpowiedzUsuń