Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

środa, 23 stycznia 2013

Gotowość

Tosia pije głównie mleko w ciągu dnia, a przy okazji ząbków to jest to także w niektóre dni jedyne źródło pożywienia. Podsuwam jej picie w kubeczkach różnej maści, ale to ją bawi chwilę, wypije łyka i już nie chce. Zasypia również przy piersi i to zarówno w dzień jak i w nocy. Tak, wiem, zaraz mi tu ktoś napisze, że to moja wina bo tak ją nauczyłam. Tak mi było i jest wygodnie a ja z natury leniwa jestem ;) Generalnie wielką miłością mała darzy moje piersi i ich zawartość. I obie bardzo lubimy te chwile.

Przeraża mnie myśl o rozpaczy Tośki jak jej odmówię piersi do drzemki na przykład. Ona już dużo rozumie, ale nie na tyle, by zrozumieć, czemu mama odmawia jej czegoś, co do tej pory było na każde żądanie. Tak myślę, że roczne dziecko jest już zbyt kumate, by odstawienie przeszło bezboleśnie po zastąpieniu piersi butelką, jak to się dzieje w przypadku dzieci mniejszych, ale za mało kumate, by pojąć, że to nie świat się kończy, to tylko przejście w kolejny etap...

Jednego dnia na próbę po śniadaniu zaproponowałam Tosi soczek zamiast piersi, założywszy wcześniej bluzkę bez dostępu do piersi. Owszem, wypiła łyka, po czym jak zawsze zaczęła domagać się piersi. Zaczęłam tłumaczyć, że nie dostanie, że może napić się czegoś innego... Wiecie, co zobaczyłam? Rozpacz. Nie była to złość, tylko rozpacz. Nie jestem gotowa na oglądanie kilkanaście razy dziennie jak moje dziecko przeżywa traumę. Nie jestem gotowa na świadomość, że odmawiam dziecku czegoś, co jest jej podstawową nadal potrzebą.

Przez rok karmienia schudłam pięć kilo. Niejedna z was by się cieszyła, ja nie, bo ważę teraz 42 kilogramy. Właśnie dostałam od dietetyka na próbę dietę 'pogrubiającą' na dwa tygodnie. Powinnam spożywać 2200 kalorii dziennie. Jeśli mimo stosowania się, nadal będę chudła, albo stała wagowo, to niestety będę musiała poważnie zastanowić się nad tematem odstawienia, bo w moim przypadku Tosia działa jak pasożyt, wysysając ze mnie wszystko. Pod koniec lutego ponowię także badania, by zobaczyć, czy spadłam tylko z wagi, czy także z 'parametrów'. I powiem wam szczerze, modlę się, by wyniki były dobre. Bo nie chcę, naprawdę nie chcę odstawiać małej. Bo obie nie jesteśmy na to gotowe...

6 komentarzy:

  1. Ja podobnie, nawet nie wyobrażam sobie co by Milenka przeżyła przy odstawianiu jej. Ona moje mleczko uwielbia, napije się w każdej proponowanej chwili, lek na wszystko dosłownie.
    Niestety u mnie je głównie nocą, baaardzo często :(

    OdpowiedzUsuń
  2. oj kochana, obyś nie musiała odstawiać! A usypianie przy piersi jest piękne i jeżeli jest wam obu tak wygodnie i Tosia się tak przywiązała do tego to dlaczego nie kontynuować o ile wyniki beda dobre. Wiesz do wsystkiego dziecko z czasem dorośnie. A ja mysle ze w przypadku wielu dzieci to ogromna potrzeba dotyku i bliskości która towarzyszy miłości do karmienia piersią. Buziaki dla Was

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj - żal mi się zrobiło Twojej córeczki, nawet jak napisałaś, zę działa jak pasożyt. Trzymam kciuki - oby dieta zadziałała!

    OdpowiedzUsuń
  4. I właśnie w takich momentach cieszę sie że u nas butla jest .. ją nie umialabym odmówić zrozpaczonemu dziecku :(

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas co prawda butla z moim mlekiem ale też czasami się zdarza że cały dzień tylko to przyjmuje Antoś... teraz np. od 3 dni całkowicie odmawia porannej kaszy, ale też nic innego nie chce, dopiero jak zgłodnieje wciąga mleko, nie wiem czasami jak reagować czy odpuścić posiłek i przetrzymać do następnego aż zgłodnieje czy na szybko szukać czegoś co zje chętniej (jogurt) ehh dobrze że mleko jest... Buziaki ki trzymam kciuki za dobre wyniki:*

    OdpowiedzUsuń
  6. No i Wasz przypadek pokazuje mi jak bardzo dzieci są różne... Chciałam Alę karmić piersią jak najdłużej się tylko da. Koleżanki moje rezygnowały szybko, bo: za mało mleka, cycki obwisną, strata czasu, itp. Ale ja, mimo, że pokarmu nie miałam zbyt wiele, chciałam karmić dłuuuugo. Niestety Ala dostawała, praktycznie od urodzenia, butlę. Przez dłuższy czas tylko jedną dziennie ale po ukończeniu około pół roku już dwie. I nagle, z dnia na dzień, po nowym roku, czyli niecały miesiąc przed ukończeniem roczku, sama odmówiła cyca. Najpierw ugryzła mnie tak, że łzy popłynęły mi strumieniem a potem z dnia na dzień zaczęła przy próbach podania cyca zachowywać się jakbym jej arszenik chciała wcisnąć... I tak Ala sama pozbyła się cyca. Smutno mi trochę ale to jej decyzja i nic mi do tego :)

    OdpowiedzUsuń