Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

piątek, 4 stycznia 2013

O wyprawce z dystansem

Za chwilę minie rok. I dlatego dziś z dystansu czasu mogę Wam napisać o wyprawce - co bym kupiła a nie kupiłam, a co kupiłam, czego bym nie kupiła, no i co kupiłam i się sprawdziło.

1. Wózek - miałam inglesinę zippy, jako gondola był ok, jako spacerówka mnie denerwował tak, że kupiłam  inny. Przy drugim dziecku albo porządnie sprawdzę obie możliwości w jednym wózku, albo kupię po prostu samą gondolę na początek.
2. Łóżeczko. Hmm. No, cóż. Jak ktoś śpi z dzieckiem, to łóżeczko staje się zbędnym meblem. A przepraszam, przydawało się do składowania hałd wypranych ciuszków przed segregacją :P
3. Bujaczki, huśtawki i inne wibrująco-huśtające ustrojstwa. Miałam huśtawkę, z której nie korzystałam, bo mała wyła. Miałam leżaczek, który służył nam li tylko do karmienia dopóki mała nie usiadła i przesiadłyśmy się do krzesełka. Stracona kasa. Przy drugim kupię na allegro używany leżaczek żeby w nim karmić i tyle.
4. Ciuszki. Haaaaaa kraina szczęśliwości każdej przyszłej matki. Sukienusie, dżinsiki, buciki, bluzunie z kokardeczkami... A figa! Drugiemu dziecku w rozmiarze 56-62 kupię tylko i wyłącznie śpiochy, bodziaki i pajace. Sukienusie są dobre dla siedzących dzieci. Podobnie bluzunie i dżinsiki. A buciki hahahahhahahahaah buciki proszę państwa to tylko jak już dziecko zacznie chodzić. Bo dziecko z lubością zrzuca lub zszarpuje z siebie wszelkie krępujące ruchy stópek obuwie.
5. Przewijak. A i owszem, tak, przydawał się i przy drugim też się przyda. Teraz młode wyrosło i przewijam na babydreamowych podkładach na łóżku.
6. Kosz na pieluchy. Taaak, miałam. Mam, znaczy, ale nie używam już. Ale nie powiem, przydatne ustrojstwo jak dziecko robi piętnaście kupek i pięćset siuśków dziennie. Czeka w magazynie na drugiego bachorka.
7. Mata edukacyjna. Kolejny pic na wodę. Mata piankowa/koc i zabawki. Taniej, użyteczniej. Dziecko moje na macie edukacyjnej zamiast się edukować, wyło. Ot i cały pożytek.
8. Kołyska. Bywała przydatna. Ale jest to wydatek na krótko, bo dziecko szybko staje się zbyt ruchliwe. aczkolwiek nie powiem, łaaadnie wygląda ;)
9. Chusta. Następnego bachorka będę nosić od początku, nie po iluśtam tygodniach.
10. 'Cudokremy' i inne cynkosusze. Skóra na pupie pękała. Podziękujemy. Zasypka alantan i maść bepanthen, nic nam więcej do pupy nie trzeba, nawet odparzonej.
11. Wanienka na stelażu z odpływem i wężem bebe-jou. Boska, niezbędnik każdej samotnej i anemicznej matki. Nie trzeba nosić i wylewać na pół mieszkania. Po kąpieli spuszczasz wodę do wiaderka lub bezpośrednio do wanny/brodzika i już. Plecy nie bolą bo stelaż ma wysokość akurat. Wkładki dla noworodków bez sensu, po tygodniu wyjęłam bo mnie wkurzało.
12. Kosmetyki. Delikatny płyn do kąpieli - my używamy Hipp, i ewentualnie oliwka lub balsam jeśli dziecko ma suchą skórę. Im mniej tym lepiej.
13. Paklanki lub inne woreczki na pokupowy śmierdzący zestaw pieluch, chusteczek, podkładów. Niezbędne!

A dla matki:
1. Wkładki laktacyjne. Tylko Lansinoh, żadne inne. Niesponsorowana to reklama, a szczera opinia.
2. Staniki do karmienia. Bez fiszbin na pierwsze miesiące, kiedy piersi megawrażliwe na urazy i uciski. Sztuk kilka. Po jakimś czasie, koło 8 miesiąca przeszłam na tryb- zwykły stanik w dzień, do karmienia na noc.
3. Kapusta, niech już czeka w lodówce na obolałą matkę z nawałem ;) i okłady żelowe ciepło-zimno.
4. Laktator. Hmm. I tak i nie, jak komuś mleko leci to niech ma, mi laktator nic nie dawał bo ściągałam nim mikroilości, a przy zapaleniach i nawałach większą ulgę dawało ręczne odciąganie.
5. Rogal - kojec czy jak to tam, wszelkiej maści poduchy do karmienia - dla mnie kit, nie umiałam na tym karmić.
6. Ładne tuniki z dużym dekoltem - luźniejszy fason ukryje brzuszek dochodzący do formy, a nowy ciuszek poprawi humor mamie ;D
7. Dobre książki na dni z dzieckiem przy piersi ;D

8 komentarzy:

  1. Zgadzam się co do ciuszków, im mniej krępujące tym lepiej. Co do łóżeczka i kołyski-u nas kołyska stała przy łóżku przez 4 miesiące, potem przeniesliśmy Córę do łóżeczka w jej pokoju a kołyske sprzedałam na allegro za godziwe pieniądze. Mała śpi w łóżeczku, zasypia też w łóżeczku i wszyscy są szczęśliwi. Bujaczk-leżaczki-u nas sprawdził się do jedzenia a także do pierwszego siedzenio-leżenia, ale mieliśmy po moim Chrześniaku więc nie kupowaliśmy. Huśtawka-niepotrzebny wydatek, pozbyłam się ustrojstwa na allegro :) Mata eukacyjna też z drugiej ręki-moja Córa bardzo lubi. Także wiele rzeczy pewnie zależy od charakteru, temperamentu i przyzwyczajeń dziecka, co dziecko to inne upodobania.
    Mnie laktator wybawiał z nawału, no i ja nie znosiłam KP, więc odciągałam i butla.
    Chusta dla mnie coś okropnego, wanienka stała na stole w pokoiku małej, teraz kąpiemy w normalnej wannie w łazience odkąd Córa siedzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Praktycznie z wszystkim się zgadzam tylko bujaczek-leżaczek i mata edukacyjna u nas spełniły swoją rolę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzisz - każdemu co innego się sprawdza :)
    Dla mnie huśtawka i leżaczek były wybawieniem, ale huśtawkę kupiliśmy używaną, a leżaczek pożyczaliśmy ;)
    Wkładek używałam z Johnson`a i tylko przez chyba 4 miesiące, potem nie musiałam w ogóle.
    Mata i łóżeczko też nam się przydały, za to kosz na pieluchy w ogóle ;)
    Ale jesteś o ileś tam doświadczeń bogatsza i przy drugim dziecku będziesz wiedziała na co lepiej wydac, a na co nie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile mam tyle refleksji :) Ja nie wyobrażam sobie życia bez poduszki-fasolki do karmienia. Jak jej czasem nie podłożę pod dziecko to ręce mi po prostu mdleją :/
    A do rzeczy absolutnie koniecznych dopisałabym jeszcze specjalną lampkę nocną, z delikatną poświatą. Jak mała się rzuca w łóżeczku, bo nadchodzi pora karmienia to nie muszę jej szukać po omacku :) Ale u nas w okna sypialni nie wpada światło z latarni ulicznej, więc rzeczywiście jest dość ciemno. Jeśli ktoś ma doświetlenie z zewnątrz to pewnie obejdzie się bez tego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeszcze może napomknę :D Chyba duże znaczenie ma też metraż i rozrzucenie pomieszczeń po piętrach. My teraz jesteśmy chwilowo u teściów w domu i żeby jakoś normalnie funkcjonować wszędzie muszę mieć coś do odłożenia dziecka. I tak w sypialni mamy łóżeczko, w salonie kojec i matę, w kuchni krzesełko, w łazience bujaczek :) Wszystko się przydaje, bo ciężko by mi było np. targać ze sobą matę po piętrach.

      A co do wkładek laktacyjnych - u mnie sprawdzały się jakie kolwiek, a były mi w ogóle potrzebne tylko przez pierwsze 2-3 m-ce. Laktację miałam i mam tak wyregulowaną, że nie miałam nigdy żadnych problemów typu nawał czy zastój. Jest tyle mleka ile trzeba i nigdy nic nie wycieka, a mała się najada. Ja to mam chyba szczęście :))

      Usuń
  5. Oczywiście że jest to moja subiektywna opinia, moje dziecko ma takie a nie inne wymagania i już, chociaż akurat takie rzeczy jak ciuszki to bym powiedziała, że to uniwersalna rada ;) Ja do dziś mam wycieki mleka z obu piersi przy karmieniu i wkładki nosić muszę, a tylko lansinoh się trzyma na miejscu, nie roluje się i nie kłaczy, a próbowałam różnych firm :) Ja jak Tosia była mała miałam 35mkw więc mogłam nosić leżaczek po caaaaałym wieeeelkim mieszkaniu :P Teraz mam 60mkw ale mała już jest duża i po prostu na podłodze siedzi albo w kuchni w krzesełku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciuszki jak najbardziej :) Takiemu smerfowi ma być przecież przede wszystkim wygodnie i nic nie wyłazić :)

      Usuń