Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

czwartek, 3 stycznia 2013

Inwazja wirusa

I tak zaraz po sylwestrze, w nocy z 1 na 2 stycznia dziecko moje podejrzanie ciepłe się zrobiło. Myślimy - przegrzaliśmy. Szybko otworzyliśmy okno, wietrzymy, dziecko wydaje się trochę ostygło, poszliśmy spać.

Aż tu siedzi sobie rano Tosia i bawi się w najlepsze. Nagle ryk, gdzie tam ryk, wycie okropne i dźwięki inne których wolę nie wspominać bo mam ciarki. Patrzę, a Tośka się cała trzęsie, telepie strasznie. Biorę na ręce, jakbym piecyk podnosiła... 38,6...

No to w te pędy do lekarza. Gardło czyste, osłuchowo bajka, czysto w uszach. Wyrok - wirus, pewnie trzydniówka.

Leki przeciwgorączkowe pomagają na krótko. Mała pije tylko z piersi, odmawia jedzenia i picia innych pokarmów. Czasem uda się trochę bułki czy wody podać. Dziś przywitałyśmy dzień z temperaturą 39,2. Szczęście w nieszczęściu, że prócz marudzenia większego, dziecko generalnie humor ma niezły, bawi się sama sporo.

A wczoraj wieczorem się zawzięła i ćwiczy stanie bez podparcia. Nasz rekord to 30 sekund po czym następuje efektowne BAM na pupę ;) Nic za darmo, rodzice mają klaskać i krzyczeć brawoo jak się uda ;) Taki mały showman nam rośnie ;)

PS Oczywiście tak długo czekaliśmy na przyjęcie na IP tutejsze, że zdążył zadziałać Ibum i dziecko wcale nie wyglądało na chore ;) Ot złośliwość losu ;)

PS2 Czy ktoś widział ładowarkę do mojego aparatu foto? Zaginęła w akcji :/

5 komentarzy: