Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Zakrztuszenie

Dziś przeżyłyśmy mały horror.

Wiecie jak to jest jak dziecko nagle robi wam się sine i przelewa się przez ręce?

Nie? To macie szczęście.

Tośka mi się dziś zakrztusiła obiadem. Tak, że nie mogła odkaszlnąć. W sekundę zrobiła się sina i zaczęła tracić przytomność.

W tej jednej chwili byłam szczęśliwa, że czytałam coś kiedyś o pierwszej pomocy dzieciom. I wściekła na siebie, że nie poszłam w ciąży na taki kurs. Udało mi się szybko udrożnić małej drogi oddechowe i odzyskała kolory. Na szczęście nie zdążyła stracić przytomności. Humor odzyskała szybko, ale obiadu już dalej nie chciała.

A wy, wiecie co robić w takich wypadkach? Panikujecie, czy zachowujecie zimną krew?

11 komentarzy:

  1. No to faktycznie horror i gratulacje za zachowanie zimnej krwi,chociaż ja też zachowuję zimną krew nauczyłam się tego jak mój już teraz sześcioletni synek był malutki.Miał skłonności do zanoszenia się ,to miałam taki cykliczny horror.Wszystkiego dobrego Wam życzę i oby taka sytuacja już się nie powtórzyła-pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mnie ciarki przeszły.....Pamiętam jak Hania miała kilka dni i krztusiła mi się mlekiem przy każdym karmieniu....Raz też zaczęła tracić oddech....Masakra....Udało się prędko. Jak tylko mogłam poszłam na kurs pierwszej pomocy.
    Mam nadzieję, że nigdy więcej Was to nie spotka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem co należy zrobić, ale nie zazdroszczę Ci tej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. powiem tak .. antek krztusil sie i zadzialalam w porę odpowiednio ale kurs dużo nie dał .. byłam na nim ale szczerze powiem że w tych nerwach xapombialam co robić kompletnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. boję się takich sytuacji...
    fajny blog, na pewno bedę tu często wpadała
    zapraszam do siebie http://madziazwaw1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. ciarki mi przeszły...nie mam pojęcia co robić..strasznie sie boję takich sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo boję się takich sytuacji, podobnie jak tzw. 'zanoszenia'. Mój siedmioletni brat, kiedy był malutki zaniósł się na moich oczach, moja mama nie mogła go odratować, był siny, przelewał się jej przez ręce i nie oddychał. Byłam w szoku, a co dopiero może wówczas czuć matka?...
    Obyś nie musiała nigdy więcej tego przeżywać...

    OdpowiedzUsuń
  8. JA nie byłam na żadnym kursie oprócz takiego kilka lat temu w liceum ale w sytuacjach kryzysowych zachowuję zimna krew, nigdy nie panikuje od razu, dopiero potem chce mi się ryczeć i się trzęsę.
    Ostatni raz przeżyłam takie coś kilkanascie tyg temu, jak Mała mi sie poślizgnęła w wannie i poleciała głową do tyłu pod wodę, bardzo długo z niej wytrzepywałam wodę a i tak dostała się do płuc, potem musiałam ją z powrotem włożyć do wody żeby się nie bała, to było ciężkie.

    A u was jedzenie stanęło w gardle czy mogło cos wlecieć do płuc?
    Bo jesli coś się dostało do płuc to trzeba bardzo uważnie obserwowac i uważać, z tego może się rozwinąc zapalenie płuc...

    OdpowiedzUsuń
  9. znam z doświadczenia tylko u nas było zanoszenie nie raz tosia miała sine usta i robiła się już blada jak ściana. jedni mówili dmuchaj do buzi inni klep jeszcze inni krzycz. masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na zanoszenie się - kilka razy przeżyłam - działało dmuchanie, Tosia wtedy jakby otrzeźwiała

      Usuń
  10. oj i ja znam to z doświadczenia.Nie raz mi się krztusiła czymś.Najczęściej bananem.No zachodzenie się też znam.Staram się trzymać zimną krew o ile to możliwe.Przy zachodzeniu się podnoszę wysoko do góry takim energicznym ruchem i działa.
    Współczuję stresu i oby już nie było takich sytuacji

    OdpowiedzUsuń