Wczoraj miałam ewidentnie dzień zachcianek ciążowych. Najpierw zjadłam prawie pół kilo ogórków kiszonych. Poprawiłam to dwiema szklankami pepsi. Potem zjadłam pół opakowania ferrero duplo, potem rybę pieczoną w folii a na koniec na dobranoc pół litra kakao wypiłam.
Mało tego. Nie miałam po tym zgagi :P Czy to nie za późno na takie akcje? :P Zachcianki są ponoć typowe dla pierwszego trymestru...
A w nocy dostałam takiego kopniaka w żebra, że się obudziłam z bólu i macałam, czy nie połamane. To wspaniale, czuć ruchy dziecka. Dopóki jest na nie miejsce ;) Bo potem to już różnie, tylko czkawka małej nie odbija się czkawką na moich narządach i konstrukcji wewnętrznej ;)
I coraz częściej myślę nie o porodzie, ale o tym, co po nim. Jak to będzie, czy dam radę, czy znajdę z tym dziecięciem wspólny język, czy je zrozumiem, czy nie skrzywdzę. Przez trzy lata moim celem było zajść w ciążę. Potem, przez osiem miesięcy było nim tę ciążę utrzymać. Teraz, kiedy moje dziecko od świata zewnętrznego dzieli już tylko kilka tygodni, cztery centymetry szyjki i pęcherz płodowy, co jest moim celem? Urodzić urodzę, tak czy inaczej, tak to zostało urządzone, więc inaczej nie będzie. Ale co dalej? Chronić za wszelką cenę czy wypuścić na głębokie wody? "Wychowywać" od początku czy postawić na coś bliżej tak zwanego rodzicielstwa bliskości?
Coraz bardziej rozumiem moją matkę....





podejrzewam, że już nie raz to usłyszałaś ale ja to powtórzę: "po porodzie będziesz wiedziała co robić".
OdpowiedzUsuńmi się wydawało, że nie mam instynktu macierzyńskiego a jednak coś tam było od samego początku. ja wiem intuicyjnie co jej wolno, czego nie wolno, kiedy mam czegoś zakazać a kiedy mam pozwalać jej na wszystko. jakoś tak kieruję się chwilą i póki co ni myślę dalej... nie planuję. nie myślę czy jak jej nie zabronię tego czy tamtego teraz to potem nie będzie np galerianką...
moje dziecko ma troszkę ponad rok ale wszyscy mówią, że już widać, że będzie grzeczna i będzie miała w głowie poukładane.
więc nie stresuj się i nie myśl o tym na zapas.
dla mnie najważniejszą sprawą jest rozmawianie z małą. wiem, że ona mi nie odpowie póki co ani pewnie do końca nie wie o co mi chodzi ale ja gadam i gadam :D a ona czasem nawet słucha :P
Miałam napisać to co Piniata: samo przyjdzie:)
OdpowiedzUsuń