Szał, gdybyś tylko chciał...
Tak, wpadłam dziś w szał. Sprzątania. Jakbym czuła że coś się święci. Może się święci? W każdym razie chata wylizana. Nawet porządek w dokumentach zrobiłam. W teczuszki powkładałam tematycznie. Paranoja :P
Połowa 38tc. Morfologia jak marzenie, wyniki moczu jak nigdy w życiu. Jutro wizyta u doktorka. Daj boże skróconą szyjkę albo jakiekolwiek oznaki porodu bo zaraz się rozejdę w szwach w biodrach. Boli. Ja już chcę. Urodzić. Chcę.
Tosia współpracuj coś z matką noooo....





Już lada moment, naprawdę :) A potem będzie tak fajnie ;)
OdpowiedzUsuńwytrzymają nie martw się :-)
OdpowiedzUsuńWiem o czym mowa :) ! Też miałam taki szał :P
OdpowiedzUsuńŻyczę udanej wizyty :) Ja co prawda mam 3tyg mniej niż u Ciebie ale też czuję, że jest coraz bliżej :)
OdpowiedzUsuńDacie radę! Dzielne jesteście Ty i maleńka. Już macie wszystko zrobione w domku i jesteście gotowe:)
OdpowiedzUsuńMiałam skierowanie do szpitala więc byłam kilka dni przed porodem już na miejscu. Chodziłyśmy z dziewczynami po schodach, całym szpitalu, na zakupy do sklepu w kapciach, do bufetu na capucino (nie wiem jak się pisze poprawnie) :P tańczyłyśmy, śmiałyśmy się i jadłyśmy maliny :)
OdpowiedzUsuńAle mi przypomniałaś :) Czas się ciągnie a potem strzeli jak z bicza :) Zobaczysz :)