Jeszcze zanim zaszłam w ciążę, podczas starań, trafiłam na stronę o esencjach Bacha. Używałam jakiś czas mieszanki sporządzonej przez Panią Beatę z Gabinetu Terapii Naturalnych . Byłam wtedy podczas wielotorowego leczenia, farmakologicznego, psychoterapeutycznego, fizjoterapeutycznego. A że wierzę w różne dziwne rzeczy, więc idea tych esencji do mnie przemówiła. Nie wiem, czy pomogły mi wtedy, bo przy tak różnorodnym działaniu nie jestem w stanie stwierdzić, co doprowadziło do tego, że w końcu się udało, pewnie wszystko po trochu. Ale wiem, że działają teraz...
Niedawno poczułam potrzebę "powrotu" do GTN i esencji. Powrót okazał się ciężki. Od pierwszego dnia stosowania czułam się gorzej i gorzej, słabo, jakbym się miała zaraz zapaść w sobie. Chwilę temu miałam iść do łazienki, a zamiast tego nie wiedzieć czemu weszłam do pokoju Tosi, popatrzyłam na te wszystkie mebelki i zaczęłam płakać. I po raz pierwszy w życiu nie wiedziałam, czemu do cholery płaczę.
Nie jest mi smutno, bynajmniej, zrozumiałam, że jestem szczęśliwa bo mam wszystko czego od życia chciałam, mam prawdziwą rodzinę. Wyszłam za mąż za człowieka, za którego dałabym się pociąć na kawałki i pozszywać w złej kolejności. Poczułam, że póki mamy siebie nawzajem, wszystko się da poukładać.
Zrozumiałam też, że można kochać za nic, bo za co można kochać dziecko którego jeszcze nawet nie ma na świecie? Ot po prostu. Bo tak.
I tak siedzę i płaczę i to jest straszliwie oczyszczające. I nagle przestało mi być słabo. I przestałam się bać.
http://www.youtube.com/watch?v=uiCRZLr9oRw





będzie dobrze :-)
OdpowiedzUsuń