Click Me Click Me Click Me Click Me Click Me

poniedziałek, 23 stycznia 2012

"Siewie"

Ze wszystkich stron słyszę od przemądrzałych (bo już mają to za sobą szczęściary) mamusiek, że "siewie" kiedy to jest JUŻ. Znaczy, że kiedy już się poród zaczyna. Ale co to znaczy "siewie"? Budzę się rano z olśnieniem, że to dziś? Na brzuchu pojawia się licznik jak na bombie? W nocy śni się Anioł Objawień i mówi "jutro urodzisz" tudzież "obudź się głupia zaraz ci wody odejdą"?

Moja babcia rodząc czwarte (!) dziecko myślała, że podłogę źle myje, bo podczas mycia jej wody odeszły i jak się obejrzała za siebie to zobaczyła że mokra plama jest... Moja mama jak jej wody odeszły (jestem drugim dzieckiem) zastanawiała się o co chodzi, że chyba nad pęcherzem nie panuje bo przecież lekarz jej kilka godzin wcześniej mówił, że to jeszcze ze dwa tygodnie potrwa... Siostra idąc na rutynowe KTG dowiedziała się, że czas do szpitala bo skurcze jak ta lala już są i że poród się zaczął. A ona nic nie czuła.

Może moja rodzina pozbawiona jest genu "siewie"?

Ja na ten przykład panicznie boję się, że zamiast chlusnąć, wody będą się zdradziecko sączyły, powodując niedotlenienie dziecka z niedoboru wód, a ja, nie mając "siewie", beztrosko będę czekać na niewiadomoco. Na jakiś strzał z niebios. Bo przecież "siewie", co nie?

11 komentarzy:

  1. Ja niestety w tej materii Ci nie pomogę, ale ładnie zmieniłaś szatę graficzną bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też nie mam tego "siewie". ja się z własnej woli położyłam 5 dni po terminie na patologii ciąży i 7 dnia urodziłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee tam, siewie :D
    nie miałaś na szkole rodzenia wymienionych sposobów w jaki powinien się rozpocząć poród? Jak tego "nie przegapić"? jak miałaś to "siewie" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gówno prawda, że nieładnie powiem. W pierwszej ciąży się domyśliłam, że rodzę bo czop z krwią poszedł. Skurcze marne, ale okazało się, że tętno zanika. Mała urodziła się przez cesarkę z pępowiną na szyi, podduszona - wyszła bez szwanku z tej pierwszej przygody. A w drugiej ciąży nie byłam pewna czy ja rodzę czy nie i 2 dni siedziałam i myślałam bo nie chciałam sprawiać kłopotu swojemu lekarzowi - co do czego przyszło to mi się rozeszła blizna po pierwszej cesarce i nie było kolorowo. A myślałam, że ma niestrawność bo to dla mnie nie były żądne skurcze.
    Ag., jak poczujesz główkę między nogami to rodzisz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam skierowanie, więc z nim poszłam do szpitala i 4 dni później urodziłam. Czopka zgubiłam nie wiem kiedy, a skurcze miałam od 3 miesiąca ciąży więc nie robiły na mnie wrażenia. Mnie się "zaczynało" od poniedziałku a w czwartek przywitałam się z Malutką. Natomiast skurcze TE był wiadome bo bolało jak przy okresie... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Czarownico :)
    Czytam Twojego bloga i porównuję Twoje przeżycia ciążowe do swoich. Też właśnie zaczęłam 39 tc (termin mam na 2 lutego) :-))) Pytasz skąd masz wiedzieć? Do dzisiaj też zadawałam sobie to pytanie i obawiałam się żeby tylko czegoś istotnego nie przegapić... W piątek lekarz stwierdził rozwarcie na 1,5 palca i powiedział, że to może potrwać nawet ponad tydzień ale ciężko mu stwierdzić na 100%. W weekend pojechałam jeszcze na uczelnię. Za to dziś rano obudziłam się i stwierdziłam, że czuję się jakoś dziwnie... Trochę boli mnie "w krzyżach" i ogólnie jest jakoś tak inaczej. Zaczęłam przeszukiwać różne stronki i natknęłam się na zapis, że "Dzień lub dwa przed początkiem skurczów możesz zauważyć różowawą lub pokrytą krwią wydzielinę śluzową. Ta „krwawa oznaka” jest w rzeczy samej śluzową zatyczką, która blokuje szyjkę macicy w czasie ciąży." No i pojawiła się! Tak więc czekam co dalej... Nie chcę siać paniki i póki co siedzę grzecznie w domu ale myślę, że to kwestia dnia, może dwóch :) Myślę, że też poczujesz "coś" co powie Ci, że to, na co już czekasz, właśnie się zaczyna :)
    Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki :)
    Nadya

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też się tych sączących wód bałam. I u mnie w nocy odeszły, właściwie leciutko pociekły i już wiedziałam, że to to. Dopiero jak dojechaliśmy do szpitala wody zaczęły lecieć ciurkiem i lekko jak przy okresie zaczęło boleć, potem pojawiło się trochę krwi, a następnie na salę operacyjną i tak oto urodziłam :) Przegapić się nie da jakby nie patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem Ci o sączących wodach. Jak czujesz, że cos cieknie ale nie wiesz czy to pęcherz niedomaga czy to wody to zrób tak:
    załóż wkładkę, pochodź chwilę. Jeżeli wkładka cały czas nasiąka, zakładasz drugą i znów nasiąka to jedziesz do szpitala, mówisz, że się sączysz - oni tam mają taki specjalny próbnik. Dajesz im tą wkładkę nasączoną i oni tym próbnikiem sprawdzają czy to wody czy nie. Nam na szkole rodzenia mówili żeby dwa tyg. przed terminem zacząć nosić wkładki bo na takiej wkładce nawet przy plamieniu można zawsze sprawdzić czy to wody czy nie wody. Taką wkładkę jak coś się dzieje nie tak zachowujesz i wieziesz na IP. Ja tak jechałam raz jak się wystraszyłam, Próbnikiem pomalowali i wróciłam spokojna do domu.
    Jeżeli wody ci odejdą nagle to przy czystych wodach masz na spokojnie czas żeby się obmyć, przebrać, spakować i dojechać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mogę tylko napisać jak było u mnie. Czop odszedł jakiś tydzień przed porodem. Koło południa miałam pierwszy skurcz, ale myślałam, że to fałszywka. Skurcz znaczy że boli, a potem przechodzi. Najpierw co godzinę - półtorej. Potem dochodziło i do 15 minut i zwalniało. Wieczorem zwolniło na tyle, że już kładłam się spać. Jak przyspieszyło do 10min pojechałam do szpitala. Wody nie odeszły samoistnie w ogóle ( w szpitalu przebili mi pęcherz płodowy, ale to już inna historia). Połapiesz się. Ktoś mi kiedyś napisał, że jeszcze żadna kobieta nie przegapiła porodu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja wiedzialam. Ból byl inny etc ale siostrze wody sie saczyly z drugim dzieckiem..

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie "siewiedziało" bo nie można było tego przegapić, choć nie tyle ból mnie dobił, a to, że się tak ciągnęło w czasie wszystko.

    OdpowiedzUsuń