To książka o tym, jak odnaleźć swoją pozycję w nowym układzie sił, jaki pojawia się po urodzeniu dziecka.
To książka o tym, jak mężczyzna może odnaleźć w sobie odwagę do zajmowania się dzieckiem i wywalczyć sobie czas tylko dla relacji 'tata-dziecko', wywalczyć, bo, a jakże, mamusie bywają bardzo zaborcze i nie chcą się dzielić opieką... Wolą same wszystko robić a potem narzekać jakie są zmęczooooone....
Tak. Czytałam tę książkę i... tak. Jestem taką matką. Niezastąpioną. Sklejoną z dzieckiem. Tylko ja wszystko robię przy dziecku jak trzeba. To chyba pokłosie tego, że pierwsze 10 miesięcy byłam z Tosią sama i Adam niewiele miał czasu i okazji, by się małą zajmować. Tak. jestem matką zaborczą, matką, która czerpie satysfakcję z tego, że to ja widzę wszystko co Tosia robi pierwsze. Która jednocześnie jest wkurzona, że Tosia ze wszystkim leci do mnie, a przy tym ma satysfakcję, że tak jest. Jestem matką, która zabiera płaczącą Tosię mężowi z rąk 'już dobrze, już w porządku, mamusia jest'.
Uświadomiła mi to ta książka. Że robię Tosi krzywdę. Że uniemożliwiam jej zbudowanie wartościowej relacji z ojcem. Że jeśli nie pozwolę mężowi postępować po swojemu, on się wycofa wkrótce, bo wszystko robi źle. Że jak Tosia nie popłacze trochę u taty na rękach to się nie przekona, że on też może jej dać poczucie bezpieczeństwa.
Niech ma krzywo zapięty płaszczyk i odwrotnie założoną pieluchę, niech ma niedomyte ucho, niech nie zje całej porcji... Ale niech spędzi czas z ojcem, na ich sposób.
Dlatego między innymi Tosia będzie chodzić na basen tylko z tatą. Nie utopi jej przecież. A Tosia się przekona, że z tatą jest bezpiecznie, fajnie, wesoło.
body, spodeny Zezuzulla






Brawo! Gratuluję podejścia :)
OdpowiedzUsuńJa odp oczatku tak uważałam i nigdy tez nie wyrywałam płaczącej Zosi mężowi, stwierdziłam że to on musi znalezc sposób na uspokojenie. I to z mężem na zmiane co drugi dzień kładziemy małą spać i kompletnie mu ufam w sprawach opieki nad dzieckiem chociaz to ja z Zosia cale dnie spędzam. Wiem, że potrafi cały dzień się nią zająć i tak jak napisałaś, możę Zosia zje tylkjo pół obiadku a np objadać się będzie deserkiem bo tatuś ma miękkie serce i nie pójdzie spać na drzemkę o 9,30 jak zawsze tylko dopiero o 10 i ale co z tego. ważne ze lubią razem czas spędzać. Nigdy nie pouczałam męża co ma jak robic, tylko dzieliłam się z nim własnymi doświadczeniami dziennymi i spostrzeżeniami i razem ustatlaliśmy metody usypiania, karmienia itd itd. mądra książka, ważne podejście w życiu
OdpowiedzUsuńJa widze jak bardzo dziecko rozwija sie przy samym tacie. Ode mnie duzo wyniosla, a teraz jest z tata i zdobywa umiejetnosci i doswiadczenia z ojcem, ktore sa zupelnie inne niz ja bym jej pokazywala swiat. musimy ubogadzac dziecko w doswiadczenia obojga rodzicow, bo wtedy bedzie znala rozne spojrzenai na swiat. ja chetnie oddaje Natasze w rece taty, wczesneij miala go malo, teraz ten czas jest nadrabiany tak jak u was i widze ze to procentuje. ja tego nie mialam wiec wiem jak wazny jest ojciec w zyciu dziecka.:)
OdpowiedzUsuń