Żeby było zabawniej... do pleśniawki ochoczo dołączył katar.
Nie dajemy się. Inhalujemy, odciągamy katarkiem, wycieramy załzawione oczka. Witaminujemy i probiotykujemy. Buzię atakujemy fioletem, octeniseptem i tantum verde, na zmianę.
Dziś w ruch poszły nawet bańki! Trudno było, bo mała mało karku nie złamała chcąc zobaczyć co jej tam na plecach wyrosło, więc bańki spadały ;D Ale chwilę się udało!
Humor podły bardzo, napady złości co chwilę, ale apetyt w miarę, dziś nawet sama z szafki wyjęła deserek i przyniosła, że chce. I zjadła.
Po wczorajszej górze sera żółtego, którą zjadła Tosia, dziś żadnej reakcji, więc tak po ciiiiiiiichu myślę, może jej nadwrażliwość na białko krowie mija... Oby!





Tosia juz duża dziewczyna, to i może nadwrażliwość przeszła :)
OdpowiedzUsuńWitam. Swietny blog.
OdpowiedzUsuńWpadlam tu przypadkowo i wlasnie jestem na etapie kupowania bucikow gucio.
Ile ma cm stopa Tosi? Nie mam zielonego pojecia jaki rozmiar kupic.
Pozdrawiam goraco!
tam na stronie jest dokładny opis jak zmierzyc stópkę :) już nie pamiętam ile wyszło, ale kupiliśmy 20tkę i jest ok, sporo luzu w paluszkach ale chodzi w nich ładnie.
Usuń