Mała wstaje, idzie, przewraca się na pupę, wstaje, idzie... Hitem jest też chodzenie z poduszką przed sobą, jako amortyzacją chyba ;).
Potrafi już przejść pół pokoju, coraz szybciej i sprawniej jej to idzie. Myślę, że jak się w końcu zrobi ciepło to będziemy mogły wyjść na pierwszy krótki tuptany spacerek!
Raczkowanie też się zmieniło, już nie na kolanach, a na stopach... Z pupą w górze, na czterech kończynach pomyka w przerwach chodzenia ;)





To piękne chwile, już niedługo zaczniesz tęsknić za czasem, kiedy maleństwo było bardziej "stacjonarne".
OdpowiedzUsuńNo to teraz jej nie zatrzymajcie:-)
OdpowiedzUsuń