Dawno temu nabyłam w Lidlu książkę.
Nadeszła pora, że stała się ona ulubioną książką Toni...
Oglądamy ją sto razy, ciukamy palcem w każdego kotka, pokazujemy mamę świnkę karmiącą swoje dzieci, hukamy jak sowa co na belce siedzi.
Dzięki tej książce Tosia powiedziała dziś po ciuknięciu w kotka 'kat', a ciuknąwszy w drugiego zamiauczała 'aiii'.
Noo... Tylko, że się nie przyjrzałam dobrze obrazkom i ich podpisom... I dziś muszę dziecku tłumaczyć na przykład takie obrazki...
Ledwo umiem to wymówić, ale człowiek uczy się całe życie ;D
Takich nazw jest więcej, baardzo fachowa ta książka....








Fajna :)
OdpowiedzUsuńwóz asenizacyjny do gnojowicy - Ha Ha Ha - szacuneczek dla autora :)
OdpowiedzUsuńniezłe:) ja bym powiedziała, że to przyczepa:)
OdpowiedzUsuńwóz asenizacyjny - bosko! Mam nadzieję, że nie zapomnieli też o płycie gnojowej ;)
OdpowiedzUsuńA postępów gratuluję :)
Fajna ta książeczka :)
OdpowiedzUsuńMamy taką samą i też jest mocno eksploatowana ;)
OdpowiedzUsuń