Dziś uszyłam Tosi kocyk. Dwa różne materiały minky, ocieplina w środek, maszyna do szycia, igła i nitka.
I oto efekt:
Zaoszczędziłam jakieś 150 złotych, poświęcając na całość z dwie godziny licząc prucie źle zszytego za pierwszym razem boku. ;)
PS jeśli zachce Ci się szyć minkowe kocyki, wiedz że ten z bąbelkami się ciągnie strasznie. Jest cieńszy i bardziej elastyczny niż ten ze wzorem. Stąd musiałam pruć, bo mi falbanka wyszła ;)





Świetny kocyk! I skąd pomysł, aby samodzielnie go uszyć? :)
OdpowiedzUsuńTosia pewnie jest przeszczęśliwa!!!
Pozdrawiamy z zimowej Wielkopolski! ;)
bo jestem skąpa poznanianka i szkoda mi było wydawać 300zł na coś, co może kosztować połowę jeśli zrobi się to samemu ;)
Usuńwow wygląda jak kupiony :) naprawdę bardzo ładnie wygląda :) gratulacje :D
OdpowiedzUsuńsuper!Majka ma tyle kocy/kocyków,że muszę się powstrzymywać przed następnym :)
OdpowiedzUsuńWooow! Gratuluję :D
OdpowiedzUsuńSuper!! A na jaki wymiar uszyłaś? :)
OdpowiedzUsuń100X150
UsuńMuszę namówić moją mamę, żeby mi uszyła. Chciałam właśnie taki większy rozmiar, ale jak zobaczyłam cenę to mi się odechciało :/ A ten Twój jest jak "sklepowy" :)
UsuńJa właśnie zakupiłam materiał i dam do uszycia Pani krawcowej, masz rację, że to oszczędnośc jakieś 150 zł. Kocyk fantastyczny :)
OdpowiedzUsuńsliczne:)
OdpowiedzUsuńbrawo! ja jestem antytalentem i maszyna do szycia mnie gryzie więc nie dam rady sama :(
OdpowiedzUsuńprzesliczny
OdpowiedzUsuńCudny!! Ja chyba bym nie potrafiła..
OdpowiedzUsuńBardzo ładny :-) jak to dobrze mieć czasem "węża w kieszeni" i samemu takie cudeńko uszyć.
OdpowiedzUsuńNie dość że wyjątkowe to jeszcze zrobione przez mamę :-)